Pamiętnik chłopa z powiatu szczuczyńskiego

oprac. Jarosław Marczak


   Ideą przewodnią utworzonego w 1920 roku Instytut Gospodarstwa Społecznego było najogólniej mówiąc poznanie i analiza problemów społecznych ówczesnej Polski, a także rozwój teorii i praktyki polityki społecznej. W okresie międzywojennym Instytut pod przewodnictwem Ludwika Krzywickiego, wybitnego socjologa i działacza społecznego zajmował się m.in. warunkami bytowymi, ubezpieczeniami społecznymi, funkcjonowaniem samorządów lokalnych, a także problematyką bezrobocia. Jedną z metod pozyskiwania danych była analiza pamiętników, wspomnień i relacji nadsyłanych na rozpisywane przez placówkę konkursy. W wyniku tej działalności Instytut Gospodarstwa Społecznego zgromadził szereg materiałów, które opublikowane zostały w wydanych w 1933 roku „Pamiętnikach bezrobotnych” oraz „Pamiętnikach emigrantów” wyd. 1939.
   Jesienią 1933 roku Instytut ogłosił konkurs na pamiętniki chłopów. Anonsowany w prasie rolniczej, a także przez działaczy wiejskich organizacji oświatowo - społecznych odbił się – wbrew obawom organizatorów dość szerokim echem. Nadesłano bowiem 498 prac z niemal wszystkich powiatów ziem ówczesnej Polski. Te pierwsze - niewielkie objętościowo na adres Instytutu zaczęły napływać tuż po ogłoszeniu konkursu. Inne niekiedy do kilkuset stron rękopisu kilka miesięcy później.

   Ludwik Krzywicki, autor wstępu do „Pamiętników” w taki oto sposób scharakteryzował nadesłane wspomnienia: (…) Kryzys przyćmił ujemne strony przeszłości, która zresztą przesuwa się w opowieści każdego pamiętnikarza i przyczynił się do jej wyidealizowania. Pamiętnikarz przeszłość mierzy dobrymi cenami ówczesnymi, możliwością zarobku, obecnością w chacie kawałka chleba i lepszej okrasy, od czasu do czasu używaniem cukru. Jedynie starcy, którzy otarli się z bliska o wspomnienia o pańszczyźnie zachowali umiarkowanie w narzekaniu na chwilę obecną. Natomiast ci którzy dojrzewali w pierwszych latach Polski Niepodległej, wspominając złote czasy złorzecząc chwili obecnej.
   „Pamiętnik chłopa z powiatu szczuczyńskiego” jest jednym z 4 nadesłanych z tego powiatu i jedynym zakwalifikowanym do druku. Z kart tych krótkich wspomnień wyłania tragiczny obraz mieszkańca wsi dość zasobnego w ziemię - posiadał jej bowiem około 15 h, pracowitego i ambitnego, będącego jednak ofiarą szalejącego w latach 30-tych kryzysu.
   Tekst, którego autor zgodnie z regulaminem konkursu pozostał w publikacji anonimowy, nie posiada istotnych walorów literackich. Napisany prostym językiem, stanowi jednak przejmujący i wiarygodny obraz wsi polskiej okresu międzywojennego.

Pamiętniki chłopa z powiatu szczuczyńskiego

   Gospodarz mający dwadzieścia dziewięć morgów w pow. szczuczyńskim.
   Przyszedłem na świat 1900 roku w warunkach niezbyt lichych w rodzinie niezbyt zamożnej, ojciec mój posiadał 11 morg ziemi, lecz jak pamiętam, było nas trzech braci i dwie siostry, najstarszy brat poszedł do Ameryki, średni poszedł do wojska rosyjskiego 1911 roku, siostra ożeniła się 1912 roku, ojciec umarł 1923 roku ostawiając mi gospodarstwo i młodszą siostrę, w 1925 roku ożeniłem siostrę, pozostając tylko z matką na gospodarce, do 27 roku żadnych spłat nie robiłem, w 1927 roku gdy ożeniłem się sam, najstarszej siostrze dałem 300 zł., za przypadającą część, młodsza chciała ażebym jej dał 2000 zł. lecz pozostał do dziś nie spłacona. Nabyłem działkę gruntu 17 morgi ażeby polepszyć sobie byt uważając, że gdy więcej ziemi więcej pracy, to i dochodu, lecz grubo się omyliłem, owa działka obdłużona jest 7 tysięcy złotych , nabyta 1927 roku, dochód z tej działki 1933 r. 20 cm. ( cetnarów metrycznych) żyta, 12 cm. pszenicy, 3 cm. grochu, 2 cm. owsa, sprzedałem żyta po 12 zł, pszenicy 15 zł, groch 10 zł., owies 9 zł., za co uzyskałem 468 zł., w tem opłacić robotnika gdyż sam jeden z żoną nie dam rady, 10 dni po 2 zł., 20 zł., podatek gruntowy 52 zł., drogowy 9zł., gminny 20zł., razem 101 zł. procent od sumy liczę po 12 zł. od setki, ( płaciłem do 30 roku 24-30 rocznie od setki ) będzie 820. Za działkę nabytą miałem wypłacić 8 tysięcy 500 zł. 1500 wypłaciłem do 1930 roku, pozostałe 7 tysięcy, ogłosiłem się ażeby sprzedać dają mi dzisiaj 4500 zł. wprost waryjacji człowiek dostaje, podatki zaległe, procent nie opłacony, wydatki domowe jest nas 4 rodziny, a każdy goły i bosy. Pożywienie nasze składa się przeważnie z ziemniaków, kapusty, buraków, mleka, chleba razowego i żytniego, tłuszczu zupełnie mało się używa, od 30 roku cukier jest luksus, od wielkiego święta, sól, nafta , gdy jest zboże w jesieni to nie tak skąpo lecz na wiosnę to bywa różnie. Najgorszą sprawą jest budynku zniszczone przez wojnę, potrzebują reperacyj, ale zaco tu reperować. Dobytku posiadam dwa koni , 3 krowy, 3 świń, jednak budynki najpilniejsza rzecz, musiałem dom przestawić , bo już nie sposób było mieszkać, lecz podatku za rok 1933 ani grosza nie wpłaciłem, spodziewam się sekwestora, że mi dobytek zabierze, i gdy to pisze w mieszkaniu niema drzwi co będzie z wykończeniem, a tu zima, koniec listopada, a tu wszystkie zboże wyprzedałem, pszenicy jeszcze na kluski nie pytlowałem. Mam jednego syna 5 lat i matkę starą, o których mi najbardziej chodzi, odżywić małego i starego nie ma czem, bo co lepij rzecz wartościowa, za którą można więcej gotówki dostać idzie na rynek.
   Żebym był nie kupował ziemi i nie zadłużył się może mi by było lepiej, bo pamiętam czas przedwojenny jak mój ojciec gospodarzył tylko na 11 morgach i było mu bardzo dobrze, jednemu bratu dał 100 rub. do Ameryki, dla siostry dał posagu 350 rub., pozatem jeszcze w 1918 roku dał pożyczki na skarb państwa Polskiego 300 rub. i żeby nie wojna byłby mnie wykształcił. Co do soli i nafty, to nikt głowy nie łamał sobie zawsze była. A dzisiaj jak ja gospodarzę, to bywają takie miesiące, że zupełnie gotówki nie mam na wypadek choroby, albo czego innego, trzeba Żyda prosić łaski o kilka złotych. Dzisiaj żadnych ulepszeń w gospodarstwie nie robię , bo nie starcza nawet na rzeczy najpotrzebniejsze jak pług, brona , wóz. Całe lato nie byłem w kościele, spowodu braku ubrania i nie spodziewam się jego mieć, bo wszystko zabierze wyszykowanie domu i to żeby choć całego , oto tylko jedną kuchnie i maleńki pokoik. Co będzie dalej jak wytrzymać w tych warunkach ? Gdyż to nie jest życie , a wegetacyja, człowiek upada na silach i na duchu, zanika wszelkie życie , młodzież nie urządza żadnych zabaw , jak to było w roku 1912 i 13 i 14, a nawet w 1926 i 27, ale co tu mówić o zabawach jeżeli lud na wsi jest już obojętny do książek i gazet, zupełnie zanika czytelnictwo, co nas do tego doprowadza czy może rozkosz! Nie nędza, do mojej wsi począwszy od roku 1924 -30 przychodziło 10 numerów różnych gazet, a dzisiaj jeden numer. Pozatym żadnych książek nikt nie kupuje , czy w takich warunkach żyć może człowiek ? Czy poto pracuje od nocy do nocy przez cały żeby nie starczyło na książkę lub gazetę? Przed wojną czytelnictwo w mych stronach mało było rozpowszechnione ale w mojej wsi było więcej gazet jak obecnie, bo przychodziło 3 numery, ponadto jak pamiętam gospodarze zwykle zachodzili na pogawędkę do piwiarni i przy butelce piwa była jakaś rozrywka.
   Położenie rolnictwa jest straszne , tak mój chłopski rozum dyktuje. Jeżeli ja posiadam 29 morgi ziemi i znajduję się w takich warunkach i to rzeczywiście, gdyż kłamać z zasady nie mam zwyczaju, a opisuję stan rzeczy jaki jest w rzeczywistości jak stoi rolnik , który posiada od 2 do 5 morgów, a takich jest bardzo dużo. Boże kochany czy człowiek poto cierpiał głód i nędzę w czasie okupacji niemieckiej, czy poto dopomagał P.O.W. moralnie i materialnie dla wyswobodzenia Ojczyzny, ażeby było komu dobrze. Rolnictwo na którem Państwo nasze opiera swój byt jest traktowane po macoszemu. Dużo słyszy się dzisiaj wzdychań do czasów carskich , byliśmy niewolnikami lecz mieliśmy byt odpowiedni, głód cierpiał ten tylko kto nie chciał robić. Człowiek na wsi przy pracy na roli powinie mieć odpowiednią opiekę rządowa jak również samorządową w kredytach, szkołach rolniczych , domach ludowych, to jest dzisiejsze wymaganie wsi, stworzyć solidarność rolniczą, a nie uprawiać rozłam i wmawiać, że jest dobrze, a tu nędza aż strach patrzeć . Ażeby człowiek w dzisiejszych czasach był w takich warunkach.
   Jestem członkiem rady gminnej rady gminnej od sześciu lat , do roku 30 nie było takiej partyjnej roboty w samorządach jak jest obecnie, niedosyt, że rolnictwo doprowadzone do nędzy, jeszcze zabrać mu prawo wybierania – o tem się pamięta , ażeby ulżyć rolnikowi i stworzyć mu lepszy byt- o tem nikt nie pamięta. Bo rzeczywiście , że komu jest dobrze to nie może mówić , że mu jest źle, lecz niech przyjdzie na wieś do rolnika albo do robotnika jeżeli nie widzi swojej biedy i nędzy, to tu zobaczy, że rolnik oszczędza na wszystkim i nic nie ma. Zapewne, że jak zapałki wynalezione nikt nie słyszał ażeby kto szczepał ich na części to jest jasny dowód, który często daje zauważyć.
   Kupując ziemie liczyłem przeciętnie na 40 cm. każdego roku, za które można było uzyskać do 1600 zł., każdego roku. Na działce po ojcu miałem zamiar sadzić ziemniaki i buraki, siać kończynę i prowadzić gospodarstwo hodowlane w którym miałem wyprodukować do roku 4 wieprze wagi do 700-800 kilo, za które możnaby uzyskać 800 do 850 [zł.], mogłem więc, żeby kryzys planu mi nie połamał , 23 tysiące długu każdego roku oddać i podatki opłacić, a możeby i budynki można było jakoś zreperować, lecz dzisiaj w żaden sposób, najlepszy fachowiec nie poradzi, oddać długu jakąś część , opłacić procent , podatki, robotę, do tego reperacyja wozu, pługa , uprzęży, to jest najpilniejsze, na żywienie koni roboczych owsa musi być, odzienie obucie i wyżywienie domowników jak starczy, lepij , to jest lepij, a jak nie starczy to aby dożyć do nowiny i uchowaj Boże żebym jaki grosz byle jak puścił, gdyż żyję z rachunkiem. W domu żadnych urządzeń, ani wygód nie ma, zwykłe łóżko, stół, jedna ławka, stary zegar, lustro, o lepszym urządzeniu domu dziś nie mogę marzyć, chociaż to drogo nie kosztuje, nabyć więc i lepszych sprzętów, lecz główniejsze nad czem się myśli i głowę łamę, chlew mi się rozwala, stodoła również słaba , potrzebuje reperecyj na gwałt , może postoi 2-3 lata i to wątpliwe, co później będzie? Dom przestawiłem lecz drzewo wzięte na kredyt 165 zł., ani grosza nie wpłaciłem chociaż termin upłynął 15 września. Jeżeli budynków nie poprawię częściowo czy ja dam radę wszystkie odrazu, nigdy! Jak tak dalej potrwa , to nie tylko że nie poprawię swojej gospodarki ale przedwcześnie pojadę do raju, pomimo tego, że liche pożywienie, pracuje za dwóch, a może i za trzech, a główniejsze roztrojenie nerwowe , gdy wezme myśleć jak wybrnąć tej sytuacji odczuwam zawrót i ból głowy.
   Opisałem wydatki obowiązkowe , na które zawsze patrzę i o których myślę, a wydatki nieprzewidziane nagłe naprzykład choroba członka rodziny albo inwentarza co wtedy począć , jak poradzić, doktór i lekarstwa kredytu niema, jak niema gotówki krowę albo konia trzeba sprzedać, lecz to tak zaraz nic nie można i bywa często za późno.
   Nieraz pytam się sam siebie kto temu winien? Pracuje dosyć nad siłę i nie mam bytu i potrzeb człowieka, czy to pytanie mi kto wyjaśni, czy pójdzie ze mną do grobu ? Czy doczekam się gwiazdy, która ludowi pracującemu zaświeci?
   Opisałem co mogłem, lecz może nie według wymagań Instytutu, może mały będzie z tego użytek, prosiłbym o zawiadomienie. Napisałem dużo zdaje się rzeczy niepotrzebnych, nie mających żadnego związku z wymaganiem, lecz proszę mi wybaczyć na wyrażenie, że wprost djabli człowieka biorą, gdy się uprzytomni, jak jest rolnik oszukiwany i wyzyskiwany.

Dn. 25 listopada 1933 r.


Literatura:
„Pamiętniki chłopów”, Instytut Gospodarstwa Społecznego, T. 1 Warszawa 1935
Pamiętniki chłopów. Film w reżyserii Andrzeja Muncha. Wytwórnia Filmów Dokumentalnych. Warszawa 1952. http://pamietnikichlopow.blogspot.com/2013/01/w-roku-1952-andrzej-munk-zrealizowa_15.html (Reżyser wykorzystał jako ilustrację do filmu fragment „Pamiętnika chłopa z powiatu szczuczyńskiego”).

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież