Przedwojenne Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej przy Parafii Trójcy Przenajświętszej w Grajewie

 oprac. Wiesław Chiliński

Po bardzo interesującej lekturze „Dziejów powiatu grajewskiego”, spisanych przez Tomasza Dudzińskiego i Krzysztofa Sychowicza i wydanych w 2010r. przez Starostwo Powiatowe w Grajewie wspólnie z Grajewską Izbą Historyczną, doznałem nieodpartej chęci rozszerzenia informacji zawartych w rozdziale: „W latach Polski niepodległej (1918 – 1939)”, a w szczególności dotyczących katolickich organizacji wypełniających znaczącą rolę w pozaszkolnej oświacie wśród ówczesnej młodzieży i dorosłych.
Posłużę się tu wspomnieniami mojej Mamy, która była w latach 1934 - 1938 członkinią Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej przy parafii Trójcy Przenajświętszej w Grajewie oraz zapiskami z Jej notatnika odnoszącymi się do spraw Stowarzyszenia i piękną fotografią z tamtych lat dokumentującą wspólne spotkanie druhów i druhen obu stowarzyszeń działających przy Parafii, tj. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej wraz ze swoim opiekunem kościelnym.

Moja Mama, Janina, urodziła się 1 listopada 1913r. we wsi Flesze w rodzinie Stanisława i Marcjanny z Szymanowskich małżeństwa Białobrzewskich i przeżyła na świecie przeszło 101 lat (zmarła w Olsztynie 3 lutego 2015r.).

W 2008 r., odkrywszy w domowych archiwaliach stary notatnik sprzed przeszło 70 lat i grupową fotografię, poprosiłem Mamę o komentarz i o wspomnienia, które, wraz z nieco poszerzoną wiedzą uzyskaną z kwerendy innych źródeł, zanotowałem i zamieściłem w opracowaniu pt.: „Przyczynek do przedwojennych dziejów Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej przy parafii Trójcy Przenajświętszej w Grajewie”. Opracowanie to przedstawia jeden z epizodów rodzinnej historii i daje świadectwo młodzieńczych kontaktów mojej Mamy z ideą zawartą w naczelnym haśle ówczesnego Stowarzyszenia: „Budujmy Polskę Chrystusową” i w pozdrowieniu: „Sprawie służ” – „Służyć chcę”.

A oto te wspomnienia:
- Do Stowarzyszenia należałam przez 5 lat, od początku jego istnienia. Rozstałam się z nim w końcu 1938r., tj. wtedy gdy wyszłam za mąż. Z Flesz do Stowarzyszenia należała jeszcze moja siostra Genia i Anna Rożyńska, moja przyszła bratowa. Zachęciły nas do tego koleżanki z sąsiedniej wsi Cyprki. Wtedy, jeśli młodzież chciała coś zrobić dla siebie, to sama musiała poszukiwać sposobu na to. Taką sposobność dawało m.in. Stowarzyszenie prowadzone przy kościele. O innych organizacjach młodzieżowych na wsi nie słyszałam z wyjątkiem tego, że mój brat, po powrocie z wojska prowadził drużynę Strzelecką, która jednak po jakimś czasie została rozwiązana.
W Stowarzyszeniu podzielone byłyśmy na zastępy. Nasz zastęp miał swoją druhnę zastępową we wsi Cyprki. Była nią Helena Modzelewska. Tam, u niej w domu odbywały się różne spotkania, zajęcia, a czasem była też odprawiana Msza Św. przez księdza, który nami się opiekował i odwiedzał nasz zastęp. Osoby i nazwiska tego księdza nie pamiętam, choć to prawdopodobnie on jest na tym zdjęciu. Rozpoznaję tu jeszcze druhny z naszego zastępu: Lendównę z Konopk, Piwkówny z Cyprek, druhnę chórzystkę, która była chyba w kierownictwie naszego Stowarzyszenia (siedzi obok księdza) oraz druhów z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej: Tarnowiaka z Flesz i Czerwińskiego z Konopk (grywał na akordeonie na zabawach we Fleszach).
Zastępowa często zachodziła do naszego domu, gdy wracała z Grajewa i dzieliła się różnymi wiadomościami z pracy całego Oddziału Stowarzyszenia, bądź informowała o terminie spotkania zastępu.
Czasami organizowane też były spotkania dla całego Oddziału w Domu Parafialnym w Grajewie. Pamiętam takie spotkanie i przygotowania do niego, gdy żegnaliśmy księdza, który się nami opiekował, ale odchodził do innej parafii.
Przynależność do Stowarzyszenia była dla mnie czymś radosnym. Byłam wtedy młoda. Można było się spotykać z innymi ludźmi, porozmawiać, pośpiewać, posłuchać o kraju, o stowarzyszeniu, o różnych sprawach, nauczyć się czegoś nowego z gospodarstwa domowego, uczestniczyć w zlotach, kongresach, wypełniać zadania, które były ważne dla Stowarzyszenia, ale też wynikały z tradycji na wsi takie, jak: inicjowanie i organizacja nabożeństw „majowych” czy koła różańcowego, i można też było mieć inne korzyści z przynależności do Stowarzyszenia. Sama tego doświadczyłam. Kiedy wychodziłam za mąż, to byłam zwolniona z części opłat za ślub i uhonorowana śpiewem chóru i rozświetleniem kościoła wszystkimi światłami. Ksiądz proboszcz wtedy tak powiedział do mojego ojca: „Twoja córka zasłużyła sobie na to, aby na jej ślubie paliły się wszystkie światła w kościele i śpiewał chór”. Dopiero wtedy mój ojciec się dowiedział, że byłam członkiem Stowarzyszenia. Mama wiedziała o tym od samego początku. Dla ojca najważniejsza była praca w domu i w gospodarstwie. A wtedy w gospodarstwie wiesz, jak było: motyka, sierp, kosa, cep, międlica, cierlica, kołowrotek, płokciówka, wituchy, kijanka, krosna, płótno, sukno, dzieża czyli wszystko robiło się ręcznie, a to wymagało czasu i potrzebowało każdej pary rąk.
W którymś roku mieliśmy kurs pieczenia ciast i robienia różnych przetworów mięsnych i warzywno – owocowych. Kurs odbywał się w domu zastępowej. Moje koleżanki zajęte były przy pieczeniu ciast, a mnie bardziej interesowały sprawy mięsne. Ciasta, te podstawowe – bułki i makowce - nauczyłam się piec od mojej mamy, a za ważniejszą uznałam wiedzę o tym, jak dobrze zabezpieczyć i wykorzystać to, co uzyskiwało się podczas świniobicia. Wtedy nie było lodówek i zamrażarek. Trzeba było umieć zagospodarować mięso z 200 kg wieprza. W tym notatniku są zapisane przepisy, jak zrobić kiełbasę, kaszankę, salceson, zabezpieczyć sadło, słoninę, mięso, jak robić różne marynaty. Z tych przepisów korzystałam w moim gospodarstwie, a Ty do dziś wspominasz smak tych wyrobów (przepisy stanowią odrębne opracowanie).
Pamiętam też, że czasem nasze spotkania niedzielne były połączone z pogadankami o Polsce, o tym, co znaczą poszczególne hasła naszego Stowarzyszenia, o tym, jak zatamować krwawiący nos, a czasem były połączone ze śpiewaniem piosenek religijnych, wojskowych i innych. Kiedy razu pewnego byliśmy całą gromadką pod lasem i śpiewaliśmy różne piosenki, to po drugiej stronie granicy Państwa (Cyprki leżały nad samą granicą z Prusami) gromadzili się dorośli i dzieci z pobliskiej pruskiej wsi i słuchali naszego śpiewania. Kontakty z tymi ludźmi nie były złe. Trzeba było sobie jakoś radzić w tamtych trudnych czasach, także i w formie przemytu różnych towarów, choć to było zaka¬zane i wielu ludzi miało z tego powodu kłopoty. Młodzi z tamtej strony bywali też czasem (gdy pozwolono otworzyć granicę) na zabawach organizowanych w Cyprkach.
W pamięci zachował się mi też wyjazd na Kongres Eucharystyczny do Łomży. Było to chyba na rok przed moim weselem. Była też razem ze mną Anna Rożyńska. To było lato i bardzo ciepło. Na Kongres jechaliśmy z Cyprek drabiniastym wozem tzw. żelaźniakiem. Zgodził się nas zawieźć ojciec Piwkówien z Cyprek, one obie należały do Stowarzyszenia. Składaliśmy się na ten transport po 50 groszy (wtedy zwykła bułeczka kosztowała 5 groszy, chałka – 60 groszy, a „ćwiartka” pszenicy – 4 zł), a tym wozem jechało nas 23 osoby. Jechali z nami również druhowie z KSMM. Wyjechaliśmy przed południem, bo droga była daleka, około 60 km. Dojechaliśmy do Piątnicy i tam poczekaliśmy na drugą grupę, która w podobnej liczbie dotarła też drabiniastym wozem z Grajewa. Tam przebraliśmy się w strój organizacyjny (spódniczka granatowa, biała bluzeczka i krawatka biało – czerwona) i uformowawszy się w czwórki poszliśmy do Łomży. W Łomży nocowaliśmy w wielkiej stodole przy ul. Nadnarwiańskiej. Było w tej stodole chyba z 16 gniazd podobnych do naszego. Następnego dnia uczestniczyliśmy we Mszy Św. odprawianej w szczerym polu. Było wtedy bardzo gorąco, pamiętam, że zabrakło napojów straganiarzom.
Naszym świętem Druhen był 3 – Maja – święto Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Było to także święto państwowe. Lubiłyśmy być w kościele na mszy wojskowej. Przemarsz wojska z orkiestrą ulicami miasta i uczestnictwo orkiestry we Mszy Św. pozostawiało niezapomniane wrażenie.
Więcej nie pamiętam. Resztę wyczytaj sobie z notatnika. Tam też jest moja pamięć, tylko nie w głowie, a na papierze.
Na koniec mogę powiedzieć, że byłyśmy członkiniami Stowarzyszenia i to dawało poczucie, że gdzieś tam jesteśmy razem, że wszyscy posługujemy się takim samym pozdrowieniem „Sprawie służ” i odzewem „Służyć chcę”. Może nasz zastęp nie popisywał się wielkimi działaniami, może inni robili więcej. Ja wiedziałam, że najpierw była praca w domu, w gumnie i na polu. Nie mogłyśmy biegać tylko za Stowarzyszeniem, ale dobrze było od czasu do czasu dotykać tego, co ono niosło ze sobą. Tam miało się do czynienia z szerszym kręgiem spraw, z możliwością poznawania szerszego świata, kultury i postępu oraz tego co i jak robią i myślą inni.
Kiedy pytasz mnie czym dla mnie była ta cała nasza rozmowa, to powiem, że czuję się tak, jakbym tam była, widzę każdą twarz znajomą, i to, jak jadę na wozie, i to jak przepisuję przepisy kucharskie, a moje koleżanki pieką ciasto, i to jak spotykamy się razem z chłopcami przed domem, a potem wspólnie odprawiamy nabożeństwo majowe.
Minęło wszystko i nie ma po co wracać do tamtych lat. Komu to potrzebne? -
- Nie, Mamusiu, nie mogę się zgodzić z takim stwierdzeniem. Widzi Mamusia ile przyjemności sprawia nam ta rozmowa, ile niesie obrazów z tamtych lat, ile porównań można przeprowadzić z dzisiejszymi czasy, ile się rodzi pytań. Skąd byśmy wiedzieli, jak upiec chleb z ciasta zaczynionego w dzieży, albo, jak przygotować len zanim trafi jako „kądziałka” na kołowrotek gdyby nie to, co zapisaliśmy od Mamusi w naszym własnym notatniku. Skąd byśmy poznali cechy charakteru naszych dziadków, które przecież po nich dziedziczymy, skąd wiedzielibyśmy, choćby w okruchach, o Waszej młodości gdyby nie te opowiadania, które Mamusia przed nami snuje. Myślę, że trzeba to chłonąć i zatrzymać, choćby w niezbyt udanym tekście, każdą tamtą chwilę, bo jak pisał nasz poeta Adam Asnyk:
„Przeszłość nie wraca, jak żywe zjawisko,
W dawnej postaci, jednak nie umiera:
Odmienia tylko miejsce, czas, nazwisko
I świeże kształty dla siebie przybiera.”
Mamusiu, bardzo dziękujemy Ci za te wspomnienia i rozmowę. -

Kontynuacją powyższych wspomnień bezpośrednich są w pewnym stopniu zapiski z notatnika. Z nich płynie wiedza o organizacji, o państwie, o historii narodu, o obowiązkach i prawach, o zasadach katolickich itp. Oto część tych zapisków:

- Dlaczego są potrzebne organizacje? Dlatego, że to już taka natura ludzka, że ludzie lubią żyć w gromadzie, że gromada ich ciągnie. Jeśli kilku, kilkunastu lub więcej ludzi połączą swe wysiłki, swą pracę, aby coś osiągnąć, dojdą do celu łatwiej. Nasza organizacja jest wierna nauce Kościoła Katolickiego i jej celem jest apostolstwo, tzn.: nie tylko sami mamy dążyć do Boga, ale i innych do Boga prowadzić. Wszystko, co dzieje się w kraju, w społeczeństwie, w państwie, a na co mogą mieć wpływ ludzie powinno się dziać zgodnie z zasadami katolickimi.
Oddział KSMŻ parafii Trójcy Przenajświętszej w Grajewie jest częścią Akcji Katolickiej. Akcja Katolicka jest to wielka rodzina, w którą łączą się świeccy katolicy pod kierownictwem władzy duchowej dla szerzenia nauki Jezusa. Akcja Katolicka stawia sobie zadanie przygotować polityczne sumienia obywateli do dobrej wielkiej polityki, urabiając je również na tym polu w duchu chrześcijańskim i katolickim. W swoich planach ma dążenie do sprawiedliwości społecznej, do zapewnienia każdemu człowiekowi pracy i takiej zapłaty za nią, by starczyło na utrzymanie siebie i rodziny, a także by mógł godziwie odpocząć i korzystać z dóbr kulturalnych.
Wszystkie Oddziały KSMŻ w diecezji stanowią organizację diecezjalną o nazwie Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej, a wszystkie Stowarzyszenia z całej Rzeczpospolitej łączą się w Katolicki Związek Młodzieży Żeńskiej, którego siedzibą jest Poznań. Zadaniem Związku jest zwłaszcza nadawanie jednolitego kierunku pracy Stowarzyszeń.
Pierwsze zaczątki naszej organizacji powstały w roku 1910 w Ostrowie w Wielkopolsce. W roku 1912 w Poznaniu pierwsze Towarzystwa Młodzieży Katolickiej zaczęły się łączyć w Związku. W roku 1934 nasza organizacja otrzymała nazwę i statut jako część Akcji Katolickiej. Katolicki Związek Młodzieży Żeńskiej liczy 149 785 członków w całej Polsce, a Akcja Katolicka – 284 080 członków. Stowarzyszeń jest 20, a Oddziałów – 5 280. Kilka oddziałów może stanowić tzw. okręg.
Symbolami organizacyjnymi są odznaka i sztandar. Ich zadanie i znaczenie jest podobne do symboli narodowych i państwowych
Odznaka organizacyjna jest połączeniem Krzyża i Orła. Przypomina służbę Bogu i Polsce. Noszenie odznaki przypomina nasze obowiązki katolickie i polskie, a także aby przez to propagować naszą organizację i jej cele. Wobec sztandaru organizacyjnego należy zachować szacunek i cześć. Gdy go wystawiamy publicznie zawsze z nim jest honorowa straż, obok chorążanki, co najmniej dwie druhny. Wnosimy i odnosimy sztandar uroczyście, nie można go więc postawić byle gdzie, np. na scenie bez chorążanki.
Czasopismami związkowymi są: „Młoda Polka” i „Przyjaciel Młodzieży”.
Kierownictwo Oddziału składa się z prezeski, sekretarki i skarbniczki. Członkinie do Oddziału przyjmuje Kierownictwo. Przyjmuje i wykreśla je, zbiera składki od członkiń, zwołuje walne zebrania, rozpowszechnia czasopismo organizacyjne, wykonuje uchwały walnego zebrania oraz uchwały i zarządzenia wyższych władz organizacyjnych, sporządza programy oraz prowadzi roczne sprawozdania i przesyła je do władz organizacyjnych. Asystentem kościelnym Oddziału jest ks. A. Wieczorek. Walne zebranie odbywa się raz do roku i biorą w nim udział wszystkie członkinie. W naszym Oddziale zawiadamia o zebraniach ksiądz z ambony.
W Oddziale wybierana jest Komisja Rewizyjna. Bada ona majątek i księgowość Oddziału oraz roczne sprawozdanie finansowe i zgłasza na walne zebranie wniosek o udzielenie Kierownictwu wotum zaufania. Spory w Oddziale załatwia nie stały sąd tylko druhna mająca sądzić druhnę prosi jedną osobę, aby była sędzią w sądzie polubownym. Druga strona także zaprasza sędziego, sędziowie zaś razem zapraszają przewodniczącego sądu.
Członkowie naszej organizacji mają następujące obowiązki: dążyć do urzeczywistnienia w sobie pełni życia chrześcijańskiego, przejąć się duchem apostolskim, miłować Stowarzyszenie, być karną wobec jego władz i praw i chętnie spełniać prace dla Stowarzyszenia. Naszą organizację powinniśmy kochać dlatego, że przynosi nam dar wielki, ułatwienie i pomoc w uświęcaniu dusz naszych, wiele ułatwień i pomocy coniedzielnych i doczesnych. W zebraniach czynnie brać udział, przyczyniać się do ich prowadzenia, a także przygotować poszczególne punkty programu i wykonać je pod kierownictwem władz organizacyjnych. Opłacanie składek jest podstawą materialnego bytu organizacji. Kto zalega ze składką 6 miesięcy, nie stosuje się do przepisów statutu, do regulaminów i instrukcji i uchwał, albo działa na szkodę Stowarzyszenia traci prawa członkowskie i może być wykreślony przez zarząd.
Członkowie organizacji pozdrawiają się zawołaniem „Sprawie Służ”. Tak też powinni kończyć listy pisane do innych druhen. Odzewem na to pozdrowienie jest „Służyć chcę”. Pozdrowienie to oznacza, że mamy służyć sprawie Bożej i sprawie Polski. Gdy mówię „Służyć chcę” to daję przyrzeczenie, że do tej służby będę się przygotowywać. „Sprawie służ – służyć chcemy” jest to hasło słynnego czwartego pułku Czwartaków z powstania listopadowego, a więc hasło o pięknej tradycji historycznej.
Członkinie KSMŻ, jako Polki mamy naśladować Maryję. NMP odznaczała się takimi cnotami, jak: świętość, ubóstwo i skromność, pokora, cierpliwość, pracowitość, miłość i zgadzanie się z wolą Bożą. W hymnie organizacyjnym zwracamy się do Najświętszej Maryi Panny, do swej patronki, by dopomogła nam wszystko wykonać, co zawarliśmy w naszym organizacyjnym przyrzeczeniu:
„Uroczyście przyrzekam pracować nad sobą, aby móc całym życiem wiernie służyć Bogu, Kościołowi i Polsce, czynić dobrze ludziom, być dobrym członkiem Akcji Katolickiej Młodzieży”.
Celem tego przyrzeczenia jest wzmocnić się w postanowieniu życia zgodnego z zasadami wskazanymi, aby związać się mocno z naszą organizacją, aby publicznie twierdzić, jakie są nasze cele, komu chcemy służyć i składamy uroczyste przyrzeczenie.

Hasła (zasady) naszej organizacji są następujące:
- Kochać Boga, szerzyć Królestwo Chrystusowe w swojej duszy, w swej rodzinie i swym środowisku,
- Służyć czynnie Kościołowi i Ojczyźnie,
- Kształcić swą wolę, umysł i serce,
- Szanuj swą godność, bądź prawą i czystą,
- Pracuj chętnie, cudzą pracę szanuj, dąż do sprawiedliwości społecznej,
- Bądź uprzejmą, koleżeńską, pomagaj chętnie bliźnim,
- Obowiązki spełniaj sumiennie, bądź karną i posłuszną,
- Dbaj o zdrowie, uprawiaj ćwiczenia fizyczne, nie używaj napojów alkoholowych,
- Bądź gospodarną, cudze dobro szanuj,
- Bądź stałą w przekonaniach i wytrwałą w działaniu, pogodę ducha nieś w swe otoczenie.

Dlaczego kochamy Pana Boga? Bo Bóg nas miłuje i pragnie naszego dobra i bez jego woli ani chwili żyć nie mogłybyśmy.
Co to znaczy „Królestwo Chrystusowe”? To życie według praw Bożych, szerzyć królestwo Chrystusowe, nie tylko dbać o siebie samą ale i o innych, aby byli lepszymi katolikami.
Jak możesz czynnie służyć Kościołowi? Gdy sama wyrobisz z siebie dobro, członkinie organizacji i innych pozyskasz by stali się dzielnymi druhnami orga¬nizacji, to w ten sposób łatwiej damy odprawę wrogom, którzy napadają na nasz kościół i Polskę. Dlatego trzeba kształcić umysł, trzeba czytać dobre książki, słuchać wykładów, brać udział w pożytecznych rozmowach, pogadankach i ćwiczeniach i dbać o silną wolę, a przede wszystkim modlić się o łaskę wytrwania w dobrem. A serce swe czynić wrażliwe na potrzeby innych. Kochać wszystko co wielkie i szlachetne, podziwiać piękno przyrody i dzieła Boże i dzieła ludzkie.
Co to znaczy szanować swą godność? Trzeba przede wszystkim starać się by niczym niegodnym młodej Polki się nie splamić.
Co to znaczy prawość? Prawość to znaczy, że trzeba zawsze mówić prawdę, kłamstwem się brzydzić, wszelkiego nieuczciwego uczynku wystrzegać się. Pracą nie tylko możemy zarobić na siebie i swoich, ale także aby zwiększyć majątek i siły narodu, aby wszystkim było lepiej.
Jak rozumieć sprawiedliwość społeczną? Te dobra, co od Boga otrzymaliśmy trzeba umiejętnie i należycie dzielić między sobą.
Dlaczego trzeba być uprzejmym? Bo grzeczność wzajemna uprzyjemnia, umila i uszlachetnia życie.
Jakie znaczenie ma koleżeństwo? Bo człowiek zawsze musi mieć osobę sobie zaprzyjaźnioną, z którą dzieli swe radości czy też swe smutki.
Dlaczego jest ważne codzienne pamiętanie o przysłudze dla bliźnich? Bo Pan Bóg kazał miłować bliźniego swego jak siebie samego.
Dlaczego trzeba być sumiennym? Dlatego, że każda praca sumiennie i punktualnie wykonana dużo korzyści przynosi.
Jakie znaczenie ma kierownictwo, przyporządkowanie się i karność? Bez kierownictwa i karności nie ma ładu, marnuje się siły i środki.
Czy dbanie o zdrowie należy do obowiązków? Tak, bo dzielna dziewczyna, gdy jest zdrowa może dużo dobrego zdziałać w świecie.
Dlaczego nie powinno się używać alkoholu? Bo alkohol szkodzi zdrowiu, a gdy się w nim miarę przebierze traci się panowanie nad sobą. Najlepszy człowiek może popełnić czyny, których się będzie wstydził, nawet i zbrodnie.
Dlaczego nie powinno się palić tytoniu? Bo tytoń to marnuje zdrowie i pieniądze.
Jakie znaczenie ma gospodarność dla jednostki i dla społeczeństwa? Jednostka będzie zarządzać nawet małym swym dochodem, aby swe zarobki jak najlepiej użyć, każdy grosz, który wydaje powinien iść do polskiej kieszeni, aby wzmocnić polską wytwórczość i polski handel.
Co to katolicki pogląd na świat? Trzeba być wiernym swym przekonaniom, nie dać się zbić z tropu byle wygadanemu, być wytrwałym w życiu, w postępowaniu według przykazań.
Jakie znaczenie ma wytrwałość i pogoda ducha? Za wytrwałe znoszenie cierpień Pan Bóg zawsze wynagrodzi niebem. Pogoda ducha wierzącego człowieka swą siłą w największych niebezpieczeństwach przynieść może ratunek.

W notatniku zapisany był także piękny wiersz, piosenka i modlitwa. Oto one:

Wiersz

Jeśli zobaczyć chcesz króla ziemskiego
Ileż potrzeba trudów i starania,
Ile protekcji i ile czekania
Abyś zaszczytu mógł dostąpić tego.
A król nad króle, król ziemi i nieba
By go zobaczyć protekcji nie trzeba
Każdy kto pragnie, zobaczyć go może
O każdej porze.
Sam pójść nie możesz
Pan przyjdzie do ciebie
Do nędznej szopy, do lepianki lichej
Jeśli go kochasz, serdeczny i cichy
Przyjdzie Pan świata, przygarnie do serca
Ból twój odczuje i chlebem żywota
Nakarmi ciebie, w tym chlebie ochota
Wiecznego szczęścia rozpalić nam zorze
On jeden może!

Piosenka

Umiem maszerować, czwórki znam i zwroty
Także do wycieczki nie brak mi ochoty
Raz, dwa, trzy, cztery
Raz, dwa, trzy, cztery.
Umiem ugotować kaszę doskonale.
Bardzo proszę wierzyć, że nie twarda wcale
Raz, dwa, trzy, cztery
Raz, dwa, trzy, cztery.
A gdy zajdzie potrzeba usłużyć krajowi
My na każdy apel stajemy gotowi
Raz, dwa, trzy, cztery
Raz, dwa, trzy, cztery.
Więc chociaż nie jeden na druhny narzeka
Gdy szuka pomocy do nas się ucieka
Raz, swa, trzy, cztery
Raz, dwa, trzy, cztery.

Modlitwa

Pan tak potężny chce być zawsze z nami, żebyśmy jeno szczerze tego chcieli, miłość prawdziwą w sercach swoich mieli i tak gorąco prosili go sami, o Chryste Panie! Ty co rządzisz światem, a dla nas jesteś i Ojcem i Bratem, bądź zawsze z nami w każdej życia porze o dobry Boże!

Takie oto wspomnienia w swojej pamięci i takie zapiski w swoim notatniku o organizacji z lat 1934 -1938 przechowała członkini Oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej przy parafii Trójcy Przenajświętszej w Grajewie. Te zapiski to swoistego rodzaju katechizm każdej druhny należącej do grajewskiego Stowarzyszenia, zastęp Cyprki, łączący w sobie Boga, Człowieka i Ojczyznę. Nie znalazłem w Parafii innych materiałów, dotyczących tego Oddziału. Zniszczono je bowiem w obawie przed dostaniem się w ręce okupantów. To było uzasadnione, gdy się zważy, że w powiecie grajewskim władze radzieckie przeprowadziły w latach 1940 – 1941 trzy wywózki na Sybir, a Niemcy w latach 1941 – 1945 wymordowali setki mieszkańców.

Po tych wspomnieniach z rozmowy bezpośredniej i tych wziętych z notatnika dodam jeszcze parę informacji z czasopisma „Młoda Polka”.

Dopełnieniem określenia celów i zadań KZMŻ niech będzie tekst wystąpienia Prezeski KZMŻ do druhen, zamieszczony w Nr 1 „Młodej Polki” z 1935r., a więc zaraz po wyodrębnieniu tej organizacji jako jednej z kolumn Akcji Katolickiej. Oto ten tekst w brzmieniu ogłoszonym w czasopiśmie:
„Kochane Druchny!
Odzywając się do Was po raz pierwszy, pragnę porozumieć się z Wami co do trzech głównych myśli naszej pracy organizacyjnej: Czem jesteśmy? Jakie są nasze obowiązki? A wreszcie, jakie mamy organizacyjne korzyści?
Najpierw czem jesteśmy!
Organizacja nasza należy do Akcji Katolickiej. W ostatnim roku Najdostojniejszy Episkopat Polski nadał nam nowy statut. Tworzymy wielki ogólnopolski Katolicki Związek Młodzieży Żeńskiej. Zostałam jego prezeską z woli Najdostojniejszego Episkopatu. W ramach tego Związku mamy w dwudziestu naszych diecezjalnych ogniwach KSMŻ pracować zgodnie, sprawnie i użytecznie, aby jak najlepiej spełnić swoje dobrowolnie przyjęte obowiązki organizacyjne.
A jakież są nasze obowiązki w KZMŻ?
namy je wszystkie! Wszak pracujemy nad sobą – wspólnie, zgodnie – by zostać światłemi i czynnymi katoliczkami. Może nam kto powie, że tylko „do¬brym katolikiem być, to jest mało. – Lecz wiemy, że dobrym katolikiem być, to jest znojna i zarazem najważniejsza praca w życiu. Kształtuje ona w nas nie tylko żywą, Bogu oddaną duszę, ale i silny charakter, życzliwość dla bliźnich… i umiejętność spełniania wszystkich obowiązków bądź w rodzinie, bądź w państwie.
Tego wymagają od nas owe dwa najpierwsze przykazania religii Chrystusowej, którą z radością wyznajemy: „Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca twego”, i „a bliźniego swego jak siebie samego!”.
My świeccy katolicy w organizacjach Akcji Katolickiej uczymy się właśnie tego, jak te dwa przykazania najlepiej spełniać i dla tego ten czyn, jak zdobyć dobry, ludziom życzliwy charakter i jak rozbudzić w sobie żywą, Bogu oddaną duszę, - to właśnie jest najważniejszy nasz organizacyjny obowiązek, a zarazem nasza ważna i święta praca państwowotwórcza przez którą urabiać się chcemy na uczciwych i wiernych obywateli swej Ojczyzny!
A nasze korzyści z KZMŻ?
W organizacji kształcimy się. Zdobywamy wiadomości ogólne i fachowe, zdobywamy zdrowie duszy i ciała.
W tym celu korzystamy z rekolekcyj, pogadanek, kursów, bibljotek, wycieczek i wielu innych imprez organizacyjnych.
KZMŻ daje nam radość! Daje ją już przez samo przynależenie do niego. Wiecie bowiem, Druchny, że żadna z Was w dużej naszej rodzinie nie jest za¬pomnianą ani osamotnioną, choćby nawet była sierotą bez ojca i matki! Bo w KZMŻ myśli wielu życzliwych ludzi o jej wykształceniu i jej zabawie, o jej przygotowaniu do życia i jej zbawieniu wiecznem! Wiecie, że każdą z Was w organizacji naszej czeka i spotyka serdeczna życzliwość wszystkich, - druchen, zarządów i księży asystentów, serdeczna radość z Waszego powodzenia, serdeczne współczucie dla Waszych przykrości! – Więc z radością pracujcie z nami i niech Wam uczciwa przyjaźń, którą tutaj znaleźć możecie pomoże zapo¬mnieć o niejednej złej doli.
A kiedy już się dobrze z naszym KZMŻ poprzez jego KSMŻ i Oddziały zżyjecie, kiedy nauczycie się przezwyciężać różne trudności, które są i być muszą, wtedy pamiętajcie, by do naszego grona zdobywać dużo nowych, znajomych Wam, dobrych dziewcząt; takich co niezorganizowane, jeszcze bez prawdziwej radości poza Związkiem „łazikują”! Przyprowadźcie je, a w ten sposób zdobędziecie ten czyn apostolski, co polega na przyprowadzaniu bliżej do Pana Jezusa dusz, tych dusz, które złączone w Akcji Katolickiej, przerabiać się w niej mają na światłych i czynnych katolików, dla dobra Kościoła i Ojczyzny.
Tych kilka myśli posyłam Wam, Druchny Kochane, z Nowym Rokiem naszej pracy i pragnę, aby one przyczyniły się do dalszego wprowadzenia w życie naszego pięknego hasła: „Sprawie służ”, której służyć chce także
Marja Suchocka
Prezeska KZMŻ

W Nr 7 z 1938 r. „Młodej Polki” napotkałem tekst jednej zwrotki hymnu organi¬zacyjnego KZMŻ. Bardzo żałuję, że nie było tam całego tekstu tego hymnu. Oto ona:
„Niech w pracy, w cnocie, zgodzie
żywota przędziem nić.
Dla Polski, dla narodu,
Dopomóż Mario żyć!”
Prawda, że to piękne słowa. Trzeba je koniecznie odkryć w pełni. Szkoda, że nie pamiętała ich moja Mama, i że nie zostały zapisane w notatniku. Materiał poszukiwawczy jest bardzo rozległy i niestety nie jest skupiony w jednym miejscu. Dotarcie do różnych źródeł jest i czasochłonne i kapitałochłonne, tym bardziej, gdy mieszka się daleko od archiwów Diecezji Łomżyńskiej, archiwów Bibliotek Poznania i Warszawy.
Wielce emocjonującym przeżyciem podczas lektury roczników „Młodej Polki” w Bibliotece Narodowej w Warszawie z lat kiedy moja Mama była członkinią KSMŻ było dla mnie odnalezienie notatki w Nr 1 z 1938r. o działalności Oddziału grajewskiego. Oto ona:
„Grajewo – Okręg, Stow. Łomża. Urządzono tu 3 – dniowy kurs dla zastępowych. Kurs ten zorganizowano na wzór Oddziału i podzielono na zastępy. Pobudka była o 6 – tej. Potem musztra i gimnastyka. 7,30 msza św. recytowana, po czym śniadanie i wykłady z dyskusją. Nauczyły się dużo inscenizacji i piosenek organizacyjnych. Dni te szybko zleciały. Na zakończenie otrzymała druhna Helena Modzelewska z Oddziału Grajewo, zastęp Cyprki dyplom uznania za pracę pełną poświęcenia”.
W tym miejscu można przypomnieć, że była to zastępowa mojej Mamy. Byłem pełen uznania dla mojej Mamy, że opowiadając mi wcześniej o swoim Stowarzyszeniu pamiętała to imię i nazwisko sprzed 70 lat, i że należała do zastępu Cyprki, którego zastępowa, a więc i cały zastęp, została uhonorowana dyplomem uznania.

I na koniec pragnę dodać, że w styczniu 2015r. udało mi się zdobyć trochę informacji o księdzu A. Wieczorku, który tak został odnotowany w notatniku, a którego pełne nazwisko brzmiało: Alojzy Franciszek Wieczorek. Pomógł mi to ustalić ksiądz prałat mgr Ludwik Brzostowski z Kurii Biskupiej w Łomży. Z Akt Archiwum Diecezjalnego wynika, że ksiądz Alojzy Franciszek Wieczorek urodził się 18 października 1904 r. w Starogardzie na Pomorzu. Jego rodzicami byli Franciszek i Otylia z d. Ferinow. Ojciec był nauczycielem w Rajkowach. Ksiądz Alojzy miał liczne rodzeństwo: trzech braci i trzy siostry. Starszy brat Henryk był też księdzem, proboszczem w rodzinnej parafii Rajkowy. Ksiądz Alojzy otrzymał święcenia kapłańskie 26 maja 1934 r. w Łomży z rąk biskupa Stanisława Kostki Łukomskiego. Od 1 lipca 1934 r. był wikariuszem w Lipsku nad Biebrzą, od 1 października 1934 r. wikariuszem w Suwałkach, od 15 stycznia 1936 r. ponownie wikariuszem w Lipsku, a od 1 kwietnia 1936 r. wikariuszem w Grajewie. Tu pozostawał przez przeszło dwa lata i był też administratorem parafii w Grajewie od 13 maja 1938 r. Od 22 października 1938 r. był wikariuszem w Czyżewie, a stamtąd został prefektem w Małkini. Od 24 lutego 1945 r. został administratorem parafii w Myszyńcu, a 2 lipca 1945 r. był już administratorem parafii w Miastkowie i tam był do 25 października 1945 r. Wtedy wyjechał do rodzinnej diecezji chełmińskiej, a stamtąd, po pewnym okresie czasu, został proboszczem parafii katedralnej w Olsztynie, by ostatecznie w latach 1953 – 1979 pełnić funkcję proboszcza parafii św. Antoniego Padewskiego w Prostkach (strona internetowa Gminnej Biblioteki Publicznej w Prostkach). Ksiądz Alojzy Franciszek Wieczorek był postrzegany przez swoich nauczycieli, jako człowiek umiejący pięknie śpiewać i przemawiać. Miał więc naturalne zdolności do pracy z młodzieżą, które zapewne wykorzystywał jako asystent kościelny KSMŻ przy parafii Trójcy Przenajświętszej w Grajewie.

Po kilku też latach udało mi się w ostatnich dniach stycznia 2015r. odnaleźć cały tekst hymnu KSMŻ i w dodatku z nutami rozpisanymi na dwa głosy z towarzyszeniem fortepianu. Oto on:

Pieśń hołdu Marji
Śpiewa młodzieży żeńskiej huf
Do stóp jej świętych składa
Ofiarę serc, rąk, głów
Myśl rwie się wzwyż za młodu
Nie w mrokach chce się kryć
Dla Polski, dla Narodu
Dopomóż Marjo żyć
Dla Polski, dla Narodu
Dopomóż Marjo żyć
Patronko Stowarzyszeń
Tyś nasz przejasny wzór
Najwznioślejszemi hasły
Chciej przejąć serca cór
Niech w pracy, cnocie, zgodzie
Żywota przędziem nić
Dla Polski, dla Narodu
Dopomóż Marjo żyć
Dla Polski, dla Narodu
Dopomóż Mario żyć.

W ostatnim słowie chciałbym powiedzieć, że w tamtym przedwojennym Katolickim Stowarzyszeniu dostrzegam ogromną moc i miałem na to świadectwo w postaci mojej Mamy, kobiety niezłomnej, charakternej i wiernej zasadom, które były zapisane w Jej notatniku, a nade wszystko przyswojone w katolickiej organizacji młodzieżowej i rodzinie. Czyż nie może istnieć taka siła i teraz? Siła oparta po części na potędze nauczania Papieża Polaka – Jana Pawła II. Niech Jego święte imię oświetlałoby słowa i czyny dzisiejszych młodych orłów z polskich gniazd, prezentujące ich szlachetne cnoty obywatelskie, ludzkie i chrześcijańskie.

Olsztyn, luty 2015r.

Napisał:
Wiesław Chiliński

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież