Akcja Podlaskiej Brygady Kawalerii w Prusach Wschodnich we IX 1939 r.


oprac. Tomasz Dudziński


   3 września gen. Młot – Fijałkowski wysłał do Naczelnego Dowództwa telegram z prośbą o aprobatę chęci rozpoznania rejonu Bialla – Johannisburg całą Podlaską Brygada Kawalerii. W związku z przystąpieniem w tym dniu do wojny Wielkiej Brytanii, a następnie Francji, Naczelne Dowództwo zgodziło się na wykonanie tej akcji[1]. Brygada zajęła w nocy z 3 na 4 września pozycję wyjściową do natarcia w rejonie Milewo, Glinki, a jej oddziały zostały rozlokowane następująco: 9 Pułk Strzelców Konnych (bez dwóch szwadronów) ze szwadronem tankietek w Milewie, 5 Pułk Ułanów (bez jednego szwadronu) z brygadowym Szwadronem Kolarzy w Glinkach, zaś stanowiący odwód 10 Pułk Ułanów w lesie na południe od tej miejscowości. Gen. Kmicic – Skrzyński tak scharakteryzował swój plan działania: Ogólnym moim zamiarem było działanie gros swoim po lewej osi, tj. Glinki – Biała, osłaniając się 9 psk na prawym skrzydle i osiągnięcie jako maksimum m. Biała. Liczyłem się z tym w swoich rozważaniach, że nieprzyjaciel będzie przeciwdziałał, a tym samym ujawni swoje siły i w tym przypadku brygada spełni swoje zadanie[2].

   4 września o świcie oddziały rozpoczęły działania na wyznaczonych im kierunkach. Na zachodzie po osi Glinki, Sokoły Górskie, Kózki, Biała do akcji weszły siły główne (5 Pułk Ułanów i dwie baterie 14 Dywizjonu Artylerii Konnej). Zaś na kierunku wschodnim kolumna pomocnicza złożona z dwóch szwadronów 9 Pułku Strzelców Konnych wzmocnionych szwadronem tankietek (dowódca por. Janusz Żongołłowicz) i 1 Baterią 14 Dywizjonu Artylerii Konnej (dowódca: kpt. Bronisław Przyłuski), która miała posuwać się po linii Brzózki Wielkie, Brzózki Małe, Ostra Góra. 10 Pułk Ułanów stanowiący odwód nie brał na razie udziału w działaniach. Akcja Podlaskiej Brygady Kawalerii została dodatkowo ubezpieczona od zachodu wypadem Kompani Kolarzy z 18 Dywizji Piechoty i Szwadronu Samochodów Pancernych ze składu brygady w kierunku na miejscowość Jeże[3].
   Od samego początku działań napotkano silny opór piechoty nieprzyjacielskiej wspartej ogniem artylerii. Oddziały poruszające się po osi głównej zdobyły Sokoły Górskie i kontynuowały natarcie na Długi Kąt. Natomiast 9 Pułk Strzelców Konnych ruszył do natarcia swoimi dwoma szwadronami, z których każdy otrzymał wzmocnienie w sile 2 ckm i 1 armaty ppanc.[4]. Wsparciem dla pułku miał być też szwadron tankietek, ale w związku z niesprzyjającymi warunkami terenowymi musiał się wycofać z bezpośredniej walki. Już po rozwinięciu natarcia w wyniku omyłkowego skierowania koniowodnych 3 Szwadronu do lasku zajętego przez Niemców, powstało zamieszanie, którego nie mógł opanować dowódca szwadronu rtm. Marian Waldeck[5]. Szwadronowi udało się jednak natarciem okrężnym zająć Brzózki Wielkie, a następnie posuwając się doliną wzdłuż tej wsi osiągnął on jej północny skraj i wyparł nieprzyjaciela z lasku na północny wschód od tej miejscowości. Akcję szwadronu tak po latach opisał jego szef – st. wachm. Aleksander Walczak.
   Poranek był dżdżysty. Pagórkowaty, lesisty teren zalegała gęsta mgła dająca dobrą osłonę, a jednocześnie ograniczająca widoczność. Odrutowane i opalikowane pastwiska utrudniały ruchy kawalerii w szyku konnym. Szwadron trzeci, ubezpieczając się plutonem straży przedniej, a ten z kolei dwoma patrolami bojowymi posuwał się więc ostrożnie w kierunku miejscowości Brzózki Wielkie. Zbliżywszy się na odległość 400 metrów do pierwszej zagrody został ostrzelany z broni maszynowej. W odpowiedzi, pluton straży przedniej otworzył do nieprzyjaciela ogień wszystkimi środkami. Ponieważ w czasie obustronnej strzelaniny wróg nie ujawnił więcej broni maszynowej, Por. Kołakowski, wsparty ogniem walczącego już plutonu, obszedł z dwoma plutonami wieś od strony wschodniej. Wzięci w krzyżowy ogień Niemcy wycofali się, pozostawiając dwa wozy z amunicją i żywnością. Kpr. Żybura powiózł zdobycznym motocyklem meldunek do dowództwa[6].
   Natomiast 1 Szwadron dowodzony przez rtm. Władysława Robaka, działając bardziej na wschód, zlikwidował śmiałym atakiem na bagnety znajdujący się na lesistym wzgórzu na północny wschód od Brzózek Małych nieprzyjacielski umocniony punkt oporu, wziął jeńców i zdobył 4 lkm[7] (natarcie prowadził chor. Franciszek Strzelczyk). W wyniku tej akcji szwadron znalazł się na północnym skraju lasku, gdzie następnie zaległ.
   Pułk uderzył następnie w kierunku Brzózek Małych, ale jego natarcia pomimo wsparcia własnej artylerii z rejonu wsi Chełchy zostały zatrzymane przez silny ogień artyleryjski i kontratak piechoty nieprzyjaciela, wspartej samochodami pancernymi.
   W trakcie akcji na terytorium Prus Wschodnich wsparciem dla pułku była przydzielona do niego 1 Bateria 14 Dywizjonu Artylerii Konnej. W czasie nocnego marszu baterie szły z tyłu za pułkami i za ich taborami bojowymi. Skutkiem tego i zapchania dróg wysunięcie się baterii do przodu na podstawę do natarcia uległo opóźnieniu. Zajęły stanowiska przygodnie, a Dywizjon stracił wiele czasu na rozwinięcie łączności.[8] Już podczas akcji w wyniku niemieckiego ostrzału musiała jednak dwukrotnie zmieniać swe stanowiska, ponosząc przy tym straty[9]. Mimo to, działania 1 batalionu [baterii – T.D.] 14 dak na korzyść pułku bardzo owocne[10].
   Po początkowych sukcesach obie kolumny brygady zaległy pod silnym ogniem broni maszynowej nieprzyjaciela z rejonu miejscowości Kowalewo położonej centralnie w stosunku do obu kierunków działania. Płk Falewicz zaproponował gen. Kmicic-Skrzyńskiemu przerzucenie głównego wysiłku natarcia na prawe skrzydło, ale koncepcja ta nie zyskała akceptacji[11]. Zdecydował się on natomiast na wprowadzenie do akcji rezerwowego 10 Pułku Ułanów. W pierwotnych założeniach miał on posuwać się po głównej linii ataku w ślad za 5 Pułkiem Ułanów, jednak w zaistniałej sytuacji został skierowany centralnie na Kowalewo. Zmiana kierunku działania spowodowała, że podciągnięcie i rozwinięcie pułku trwało zbyt długo, a jego ataki w związku z przewagą ogniową nieprzyjaciela i dobrym wstrzelaniem w teren również nie przyniosły powodzenia.
   Około godz. 18.00 Niemcy dostarczyli samochodami posiłki, które przy wsparciu artylerii natychmiast weszły do działań. Oba niemieckie kontrataki zostały odparte, ale oddziały brygady musiały zająć pozycje obronne, w związku z czym kontynuacja akcji ofensywnej nie była możliwa. Dowódca 9 Pułku Strzelców Konnych w rozmowie telefonicznej z dowódcą brygady podał, że jego natarcie poza pierwszymi sukcesami nie robi dalszych postępów, w związku z czym wykonanie pierwotnie zakładanego zadania uważał w tych warunkach za niemożliwe[12]. W późnych godzinach wieczornych gen. Kmicic–Skrzyński zarządził odwrót. Jest późno, zorientowany już jestem, że koncentracji większych sił nie ma. Są tylko lokalne oddziały piechoty z paroma bateriami haubic 10 cm. Nie osiągnęliśmy nakazanych celów terenowych, ale rozpoznanie dało dostatecznie dobre wyniki. [...] Zarządzam przerwanie akcji 10 puł i odejście oddziałów na południe do rejonu Kumelsk – Chełchy – Brzeźno – Grabowo.[13]
   Ubezpieczenie odwrotu stanowił 9 Pułku Strzelców Konnych, a operacja wycofywania oddziałów odbywała się pod silnym ogniem nieprzyjaciela. Cofający się spod Kowalewa w kierunku południowo-wschodnim prawoskrzydłowy szwadron 10 Pułku Ułanów wszedł na jeden z plutonów 3 Szwadronu grajewskiego pułku, co spowodowało dodatkowe zamieszanie, które jednak szybko opanowano[14]. W ślad za głównymi siłami wycofał się również 9 Pułk Strzelców Konnych, który około godz. 23.30 znalazł się z powrotem w rejonie Ławska, a jego Szwadron ckm w Gnatowie[15].
   W wyniku przeprowadzonej akcji wzięto do niewoli kilkudziesięciu jeńców, którzy pochodzili z Grenzschutzu i pułku Landwehry z Ełku (ze składu 206 Dywizji Piechoty). Zdobyto również pewną ilość broni, samochodów i koni. Straty własne brygady wyniosły kilkudziesięciu zabitych i rannych (ok. 40), oraz spore w koniach od ognia artylerii. Podczas akcji ofiarną pracą wykazała się służba medyczno – sanitarna. Na kierunkach natarcia poszczególnych pułków zorganizowano punkty opatrunkowe, w których pod ogniem nieprzyjaciela udzielano pomocy rannym. Jeden z punktów opatrunkowych mieścił się we dworze Grabowo. Po udzieleniu niezbędnej pomocy lekarskiej wszystkich rannych samochodami i odpowiednio dostosowanymi autobusami ewakuowano do szpitali w Łomży i Białymstoku[16].

Przypisy:

[1] Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 1, Kampania Wrześniowa 1939, cz. 1, Londyn 1951, s. 28; Działanie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew” w kampanii wrześniowej 1939 r. „Wojskowy Przegląd Historyczny”, (Warszawa) 1960, Nr 2, s. 224.
[2] Polskie Siły Zbrojne…, s. 29.
[3] Ibidem, s. 30; F. Majorkiewicz, op. cit., s. 226.
[4] AIPiMS, B.I.17e/8, Relacja rtm. Walentego Pierzaka, s. 5; WBBH, II/2/303, W. Pierzak, Relacja z kampanii wrześniowej, s. 3.
[5] W konsekwencji tego zdarzenia został on pozbawiony dowództwa, a jego miejsce zajął por. Izydor Kołakowski. Rtm. Marian Waldeck objął natomiast dowództwo nad Szwadronem Gospodarczym– vide: AIPiMS, B.I.17e/2, Relacja mjr. Józefa Trenkwalda, s. 25; WBBH, II/2/303, W. Pierzak, Relacja z kampanii wrześniowej, s. 3.
[6] J .Sokołowski, Zagończycy 1939 r., „Warmia i Mazury”, (Olsztyn) 1968, Nr 9, s. 6.
[7] Liczba jeńców podawana w różnych źródłach i opracowaniach znacznie się różni. Najwyższą z nich podaje T. Falewicz - 66 żołnierzy (vide: AGIH, T. Falewicz, Relacja D-cy 9 p.s.k. …, s. 3). Wydaje się jednak, że jest ona zdecydowanie zawyżona, gdyż W. Kozłowski w jednym ze swoich opracowań podaje liczbę 32 jeńców dla całości brygady (vide: W. Kozłowski, Wypad Podlaskiej BK do Prus Wschodnich w 1939 roku, „Komunikaty Mazursko -Warmińskie”, Olsztyn 1977, nr 1, s. 17). Analogiczną liczbę jeńców podaje Z. Kosztyła (vide: Z. Kosztyła, Wrzesień 1939 roku na terenie powiatu grajewskiego, [w:] Studia i materiały do dziejów powiatu grajewskiego, praca zbior. pod red. M. Gnatowskiego i H. Majeckiego, Tom II, Warszawa 1974, s. 100). Natomiast B. Chrzanowski, podaje w swej relacji liczbę 36 jeńców i 1 zabitego (vide: AGIH, B. Chrzanowski, Wspomnienia żołnierskie …, s. 4); J. Trenkwald oraz kronika spisana przez oficerów w Murnau piszą o 1 oficerze i 8 żołnierzach zabitych, oraz o około 25 jeńcach (vide: AIPiMS, B.I.17e/1, 9 Pułk Strzelców Konnych w kampanji 1939 r., s. 13; ibidem, B.I.17e/2, Relacja mjr. Józefa Trenkwalda, s. 23). Z kolei L. Wolański w jednym miejscu swej relacji podaje liczbę 26, zaś w drugim 38 jeńców w pełnym oporządzeniu ze 176 Landwehr Infanterie Regiment (vide: AGIH, Relacja wachm. Ludwika Wolańskiego, s. 4, Szkic sytuacyjny do działań w dniach 3-4 IX), zaś W. Pierzak w relacji z 1964 roku określa liczbę jeńców na pluton (vide: WBBH, II/2/303, W. Pierzak, Relacja z kampanii wrześniowej, s. 4).
[8] Artyleria konna w kampanii wrześniowej 1939 roku, praca zbior. pod red. J. Boguskiego, Londyn 1976, s. 238.
[9] S. Koszutski, Wspomnienia z różnych pobojowisk. Londyn 1972, s. 32.
[10] WBBH, II/2/303, W. Pierzak, Relacja z kampanii wrześniowej, s. 4.
[11] AGIH, T. Falewicz, Relacja D-cy 9 p.s.k. …, s. 3.
[12] WBBH, II/2/144, Relacja mjr. Juliusza Szychiewicza, s. 9.
[13] Polskie Siły Zbrojne ..., s. 30.
[14] AGIH, T. Falewicz, Relacja D-cy 9 p.s.k. …, s. 3-4; G. Fijałkowski, Powrót z tamtego brzegu. Warszawa 1984, s. 11.
[15] AIPiMS, B.I.17e/1, 9 Pułk Strzelców Konnych w kampanji 1939 r., s. 13.
[16] WBBH, II/2/363, L. Kmicic-Skrzyński, Kalendarzyk …, s. 3; Z. Kosztyła, Zabezpieczenie medyczno – sanitarne oddziałów SGO „Narew” w kampanii wrześniowej 1939 roku, „Lekarz Wojskowy”, (Warszawa) 1965, Nr 7, s. 593; idem, Przygotowania oraz działanie służby medyczno – sanitarnej SGO „Narew” w kampanii wrześniowej, „Biuletyn Wojskowej Akademii Medycznej”, (Łódź) 1967, Supl. IV, z. 11, s. 93; idem, Wrzesień 1939 na Białostocczyźnie…, s. 201.
Z. Gnat-Wieteska podaje, że pułk stracił 4 konie, a 7 strzelców zostało rannych (vide: Z. Gnat-Wieteska, op. cit., s. 19). W kronice spisanej w Murnau straty pułku określono na 6 rannych i 3 zabite konie (vide: AIPiMS, B.I.17e/1, 9 Pułk Strzelców Konnych w kampanji 1939 r., s. 13). W sumie do szpitala w Łomży w ciągu 4 i 5 września trafiło 9 żołnierzy pułku: Białoszewski, Bajsicki, Konopacki, Sitek, Dulewicz, Pytel, Fiszer, Chojnacki, Karwowski – vide: CAW, II/8/3, Meldunki dzienne o stanie rannych ze szpitali w Łomży.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież