Kąpielisko nad rzeką Ełk

wspomina Janusz Lenkowski

   Z góry przyznaję, że nie znam dokładnej daty otwarcia kąpieliska nad rzeką Ełk w Grajewie, ale myślę, że było to pod koniec lat pięćdziesiątych, zacząłem tam bywać już jako 10-12 latek i przez cały czas nauki w liceum. Potem wyjechałem z Grajewa i nie mam już wiedzy o dalszych losach kąpieliska, zwanego wówczas potocznie „plażą”.
   Kiedy odwiedzając rodzinne strony w czasie urlopów przejeżdżam drogą do Rajgrodu i widzę w oddali szczątki plaży i rzekę, teraz dziwnie wąską i zarośniętą, wzruszenie ściska za serce.
   To tu upływało moje dzieciństwo i młodość. I wracają wspomnienia…

   Kąpielisko było w miejscu, gdzie wąska rzeka tworzy jakby małe zakole, bród. Woda na sporym obszarze była płytka, od strony plaży prawie stojąca, czysta, pozbawiona wodorostów. Nie wiem, czy brzeg i dno rzeki było tak ukształtowane w sposób naturalny, czy w wyniku prac ziemnych.
   Piaszczyste, twarde dno o łagodnym spadku sprawiało, że kąpiel była bezpieczna i przyjemna, wejście do wody wygodne, a płaski, suchy, porośnięty trawą brzeg rzeki dawał możliwość rozłożenia się z kocem. Możliwe, że brzeg został splantowany, bo zamiast skarpy, jak na prawie całej długości rzeki, na plaży była płaska, sucha łączka. Natomiast przeciwległy brzeg był porośnięty trzciną i nieprzydatny do plażowania.
   W rzece, przy brzegu, dla bezpiecznej kąpieli dzieci i nieumiejących pływać była zbudowana, jak ją nazywaliśmy, tzw. „zagroda”, długości ok. 25m, w najgłębszym miejscu woda po szyję dla dwunastolatka, słupki drewniane, siatka druciana, od góry poziome deski tuż nad lustrem wody, można było na nich stanąć i skoczyć „na główkę”, nawiasem mówiąc często waląc w piaszczyste dno.
   Główny obiekt kąpieliska to półokrągły, drewniany „pawilon” na betonowym fundamencie – ok. metrowej wysokości. Wchodziło się na to „podwyższenie” po schodkach, sam pawilon to estetyczne drewniane szatnie z pięknego surowego drewna, wyglądało to w środku jak w saunie, kilkanaście kabin zamykanych na klucz, można się było przebrać, zostawić ciuchy, ewentualnie rower i spokojnie zażywać kąpieli czy kajakować. Całe to podwyższenie – fundament miało spora powierzchnię i było przed kabinami wyłożone betonowymi płytkami.
   Do dziś czuję te rozpalone słońcem płyty chodnikowe, na których jako dzieci kładliśmy się po wyjściu z wody szczękając z zimna zębami.
   Szatni było mało, chyba góra 15, starczało ich dla niewielu, większość plażowiczów rozkładała się na trawie nad wodą.
   Za „pawilonem” - głównym obiektem kąpieliska, był dom gospodarza plaży, w którym mieszkał z rodziną, a obok niego duży hangar na kajaki.
   Kajaki można było wypożyczać odpłatnie na godziny, dosyć drogo jak na kieszeń nastolatka, ale były tam również kajaki różnych instytucji, z których korzystali ich pracownicy z rodzinami, często wypożyczałem kajak PZGS (Powiatowy Związek Gminnych Spółdzielni), gdzie pracowała moja mama. Brało się kwit z firmy i kajak do dyspozycji na cały dzień za friko.
   Na plaży czasem można było „zdobyć” kartę pływacką. Załączam skan mojej karty pływackiej , która wtedy była powodem do młodzieńczej dumy, bo pozwalała wypożyczyć kajak. Kartę wypisywał w 1962 r., co pamiętam doskonale, gospodarz plaży, bardzo sympatyczny pan, który naprawdę dbał o obiekt. Był też w razie potrzeby ratownikiem, bo za mojej „kadencji” innego tam nie było.
   Tuż przed hangarem ( między pawilonem a domem gospodarza plaży) był zbudowany specjalny kanał szerokości 2-3 metrów do wodowania kajaków, oczywiście połączony z rzeką, betonowe schodki , dwie osoby wynosiły kajak z hangaru i wypływało się na szerokie wody. Było to wszystko naprawdę dobrze pomyślane.
K   ajaki w hangarze schły na piętrowych stojakach, były w doskonałym stanie, wszystko świetnie funkcjonowało, kapoki, wiosła, był nawet kajak z żaglem (!), kilka razy z niego korzystałem, oczywiście nie na wąskiej rzece, ale dopiero po dopłynięciu na Jezioro Toczyłowskie.
   Plaża była w rozkwicie za „socjalizmu”, w czasach, gdy jeździło się głównie rowerem, motocykle (WFM-ki, WSK!) mieli nieliczni, a o samochodach osobowych to nie ma co mówić. Była bliżej niż Jezioro Toczyłowskie czy Rajgrodzkie i cieszyła się dużym powodzeniem.
   Była też miejscem licznych majówek i imprez, w czasie których żelaznym punktem programu były koncerty orkiestr dętych ochotniczych straży pożarnych. Pamiętam do dziś, jak wspaniale brzmiały na plaży połączone orkiestry strażackie powiatu grajewskiego w liczbie chyba z dziesięciu, a muzyka niosła się po wodzie!
   Równie atrakcyjne jak kąpiel w czystej wodzie rzeki Ełk były wycieczki kajakiem.
   Pływało się albo w górę rzeki w kierunku Bogusz, albo w dół, przepływając pod mostem, w kierunku Szyman, najczęściej jednak w górę rzeki, na Jezioro Toczyłowskie.
   Te dwa-trzy kilometry kajakiem od plaży do Jeziora Toczyłowskiego, które pokonywałem bardzo często, to był najwspanialszy kontakt z naturą, jakiego zaznałem w życiu. Nieskażona przyroda, śpiew ptactwa, szum trzcin, białe i żółte lilie wodne, wyskakujące ryby płoszone przez szczupaki, dzikie kaczki , plusk wody, słońce, spokój…
   Można było (najlepiej z dziewczyną w kajaku…) wpłynąć w trzciny , które porastały brzegi rzeki prawie na całym odcinku, albo przybić do brzegu w miejscu, gdzie była twarda skarpa, popływać, poopalać się, połowić ryby, spokój i intymność.
   Tuż za plażą, po lewej stronie, jakieś 200-300 metrów w górę rzeki, było tzw. „jeziorko”, połączone z rzeką, zarośnięte wodnym zielskiem, szuwarami, liliami wodnymi i trzcinami, siedlisko niezliczonego ptactwa. Można było na upartego pływać po nim kajakiem, ale co chwila wiosło było oblepione wodorostami.
   Było to po prostu „jeziorko”, myślę, że wtedy miało z hektar powierzchni, z ciepłą, stojącą wodą, pełną ryb, tak zarośnięte wodorostami, że kąpiel w nim było absolutnie niemożliwa, groziła zaplątaniem się w zielsko wodne.
   Widziałem na zdjęciu satelitarnym, że jest ono obecnie maleńkie, odseparowane od rzeki, na wpół wyschnięte, jest to skutek obniżenia poziomu wody w rzece, ale za mojej młodości „jeziorko” tętniło życiem: śpiewem ptaków i pluskiem ryb płoszonych przez szczupaki .
   Rzeka była (a może i jest nadal?) połączona z Jeziorem Toczyłowskim płytkim kanałem i przepłynięcie tam kajakiem nie stanowiło żadnego problemu.
   Buszowanie kajakami po Jeziorze Toczyłowskim, na początku latach sześćdziesiątych jeszcze prawie niezagospodarowanym, to był żelazny punkt programu grajewskiej kawalerki w wieku 16-18 lat. Wygłupy na jeziorze na wprost dużej polany pełnej ludzi, popisywanie się, wywracanie kajaka do góry dnem i wchodzenie głową do kokpitu…
   No i oczywiście lekkomyślne wyścigi wpław na drugi brzeg jeziora…
   W czasie dużych, organizowanych przez władze „majówek”, punkt ciężkości grajewskiej rekreacji przenosił się do Bogusz, całe miasto wyjeżdżało czym kto mógł, wszystkie kajaki z „plaży” były wtedy na jeziorze. Muzyka, tańce, koncerty, przemówienia, kiełbaski, lody , wszystko na dużej polanie w Boguszach. Na plaży w Grajewie byłoby po prostu za ciasno.
   „Nasza” plaża i przede wszystkim dostęp do kajaków, to były to naprawdę cudowne czasy, wspominam je z rozrzewnieniem. Gdyby jej nie było, tysiące grajewian nie miałoby żadnych szans zaznać tak pełnego kontaktu z naturą w czystej, nieskażonej postaci. Ludzie z dużych miast mogą tylko pomarzyć o czymś, co my – dzięki tej plaży - mieliśmy na wyciągnięcie ręki.
   Czuję wielką sympatię do Grajewa, do rzeki, do plaży, tu upływało moje dzieciństwo, nad rzeką bywaliśmy latem z kupą kolegów codziennie, albo na dzikiej plaży po prawej stronie mostu, albo w kąpielisku. Jestem wdzięczny ludziom, którzy wpadli na ten pomysł i zrealizowali wspaniały projekt zwany „grajewską plażą”.
   Można tylko smętnie zaśpiewać „Już nie ma dzikich plaż…..” chociaż ta nasza plaża nie była akurat taka dzika….

    Grajewska plaża w końcu lat 60. XX w.
    (zbiory Tomasza Dudzińskiego)

Komentarze   

0 #1 mariusz 2016-12-15 02:11
kurcze nie wiem gdzie to jest????przypominam sobie rzeke elk od strony rajgrodu ,ale tuz za mostem czyli pasmanteria...w sumie ja mam zaledwie 36 lat moge juz nie pamietac...pozd
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież