Kedyw grajewskiego obwodu AK w 1944 r.


oprac. Maciej Grabowski


Charakterystyka Kedywu grajewskiego obwodu AK

   Kedyw powstał 22 stycznia 1943 roku na mocy rozkazu nr 84 Komendanta AK „Uporządkowanie odcinka walki czynnej”. Dokument powyższy nadał „formalne ramy, prowadzonym od jesieni 1942 r. pracom, związanym w montowaniem Kedywu”[1]. Kedyw był pionem, wydzielony w strukturze AK, zajmującym się tzw. walką bieżącą. Rozkaz nr 84 nakazywał zorganizowanie w Komendzie Głównej, komendach obwodów i okręgów „komórek sztabowych” i stworzenia im oddziałów oraz odrębnej, szybkiej łączności z komendantami poszczególnych okręgów i obszarów. Formy działania Kedywu został sprecyzowane w marcu 1943 roku. Na jego działalność składały się przede wszystkim: dywersje na linie komunikacyjne (koleje, drogi) telekomunikacyjne, obiekty przemysłowe, uwalnianie więźniów oraz dokonywanie egzekucji na przedstawicielach władz okupacyjnych, na których wyroki śmierci wydały sądy Polskiego Państwa Podziemnego.

   W odniesieniu do powiatu grajewskiego, warto nadmienić, że do czasów współczesnych nie zachowały się dokumenty na temat działalności Kedywu. Wobec powyższego niezbędne jest wykorzystanie informacji, uzyskanych w wywiadach z jednym z uczestników niniejszej grupy, a mianowicie – porucznikiem w stanie spoczynku Franciszkiem Dubą z Grajewa. Kłopotem jest to, że ani on, ani pozostali partyzanci Kedywu nie opublikowali swoich wspomnień. Wyjątkiem są pamiętniki Kajetana Barszczewskiego ps. „Żak”. Odnoszą się one jednak do działalności w okolicach Rajgrodu. Na niniejszy temat nie ukazała się do tej pory żadna publikacja.
   Wyjątkiem jest podrozdział poświecony tej grupie przez Jana Orzechowskiego w „Aby pamięć nie zginęła”[2]. Osoby, uczestniczące w okresie okupacji w akcjach dywersyjnych, z całą pewnością pamiętają bezcenne informacje, które mogą stanowić źródło do niniejszego artykułu.
   Natomiast akta grajewskiego obwodu AK zaginęły jeszcze w czasie zawieruchy wojennej. Niepowetowaną stratę stanowią szczególnie akta grajewskiego obwodu AK, których miejsce przechowania znane było jedynie komendantowi Franciszkowi Puchalskiemu, ps. „Żubr”. Po jego aresztowaniu przez Niemców informacje o tych dokumentach zaginęły, zdaje się bezpowrotnie. Szczególna uwaga, poświecona postaci „Żubra”, jest uzasadniona z tego względu, iż to właśnie on był komendantem w okresie, kiedy można mówić o genezie działalności dywersyjnej na terenie obwodu grajewskiego.
   Celem niniejszego artykułu jest wykazanie roli Kedywu na Ziemi Grajewskiej w walce z hitlerowskim okupantem. Jak się okazuje wspomniana grupa szturmowa została skazana na zapomnienie. Pamiętają o niej wąskie grono osób, nieliczni żyjący jeszcze członkowie Kedywu albo ewentualnie ich znajomi, rodziny i naoczni świadkowie zaistniałych wydarzeń. To zapomnienie jest absolutnie niezrozumiałe, albowiem Kedyw miał niebagatelny wpływ na działalność konspiracyjną na tym terenie.
   Trudno jest zweryfikować wiadomości, dotyczące kontaktów dowódców Kedywu grajewskiego obwodu AK z przełożonymi (m. in. z dowódcą białostockiego okręgu AK). W rozkazie nr 84 za jedno z zadań Kedywu Komendy Głównej AK przewidziano „szkolenie dowódców zespołów i patroli dywersyjnych oraz instruktorów technicznych dla potrzeb okręgów”[3]. Wiadomo jedynie, że 13 marca 1943 roku opracowano plany akcji dywersyjno-sabotażowej dla okręgów AK. Z kolei Komendant Okręgu AK Sarna-Białystok, ppłk Władysław Liniarski ps. „Mścisław”, polecił sprecyzować inspektorom plan w terenie wspólnie z komendantami obwodów i rejonów[4].
   Kedyw utworzono w oparciu o wcześniej istniejące organizacje dywersyjne. W literaturze, poświęconej niniejszemu pionowi AK, podaje się najczęściej: „Wachlarz”, Związek Odwetu i Grupy Szturmowe Szarych Szeregów. Często wymieniane są również: Tajna Organizacja Wojskowa i Organizacja Specjalnych Akcji Bojowych. Żadna z wymienionych nie operowała na terenie grajewskiego obwodu AK. Potwierdza to Franciszek Duba, a ponadto brakuje na ten temat informacji w materiałach źródłowych.
   Co do stanu liczebnego Kedywu, to warto zaznaczyć, że cały czas on się zmieniał. Jednak w tym aspekcie najważniejsze jest określenie, ile takich grup dywersyjnych działało na terenie Ziemi Grajewskiej. Oddziałów dywersyjnych na terenie Ziemi Grajewskiej było kilka. Świadczą o tym: wykazy członków AK[5] oraz wymieniona praca Jana Orzechowskiego. Ponadto Franciszek Karwowski ps. „Burza” w swoim przemówieniu z dnia 9 września 2000 roku wspomniał, że w marcu 1944 roku „zorganizowano 5 oddziałów dobrze uzbrojonych w liczbie około 120 żołnierzy w większości tzw. „KEDYW” prowadzących działalność dywersyjną przeciwko okupantowi niemieckiemu w odwet za terror[6]. W tym miejscu należy więc zaznaczyć, że głównym tematem niniejszego opracowania będzie aktywność Kedywu działającego głównie w okolicach Grajewa. Dlatego pominięte zostały działania grup z terenu placówek w Szczuczynie i Rajgrodzie.
   Uczestnictwo w konkretnych akcjach dywersyjnych stanowiło nie tylko znaczącą odmianę dotychczasowej działalności konspiracyjnej, lecz również było uzupełnieniem tego, co partyzanci wcześniej dokonali w AK. Poszczególni członkowie Kedywu już od dłuższego czasu działali w konspiracji. Niektórzy nawet byli członkami Związku Walki Zbrojnej, a więc organizacji, którą 14 lutego 1942 roku rozkazem generała Władysława Sikorskiego przemianowano na Armię Krajową. Tak aktywna działalność, w przypadku niektórych partyzantów świadczy o ich wielkim poświęceniu. Jeszcze zanim brali oni udział w akcjach dywersyjnych przynieśli duże zasługi AK, nawet jeśli przebywali w rodzinnych miejscowościach. Zbierali tam bowiem różne informacje o okupancie, które okazywały się niezwykle przydatne. Późniejsi członkowie Kedywu zajmowali się również kolportażem prasy, ulotek i dokumentów, jak wielu innych członków konspiracji. Dopiero po pewnym czasie, na skutek rozmaitych kolei losu, zostali zwerbowani do akcji dywersyjnych. Mniej doświadczeni działacze konspiracji, brali udział w akcjach Kedywu dopiero w oddziale „Błyskawicy”.
   Łatwo więc zauważyć, że działalność w Kedywie nie była jedynym elementem, w którym poszczególni partyzanci mieli duże zasługi w walce z okupantem. Na temat osób, które działały w oddziałach dywersyjnych, można napisać, że odznaczali się dużą aktywnością. Byli to ludzie „spaleni” w konspiracji. W takiej okoliczności nie mogli prowadzić już działalności podziemnej. Ich przydatność wywiadowcza została przez to mocno ograniczona. Działalność w Kedywie, po ujawnieniu ich aktywności konspiracyjnej, stała się okazją do kontynuowania ich podziemnej aktywności. Przez pewien czas uczestnictwo w grupie dywersyjnej, stanowiło dla jej członków praktycznie jedną z niewielu możliwości czynnej walki z okupantem. Komenda obwodu nie chciała narażać na niebezpieczeństwo tych, którzy przebywali w otoczeniu „spalonych” członków AK lub mieli z nimi kontakt. Niektórzy z partyzantów działających w Kedywie, zostali zdekonspirowani w niedługim czasie po wkroczeniu Niemców na Ziemię Grajewską. Na przykład o aktywności braci Franciszka i Antoniego Lendo okupanci dowiedzieli się już w 1942 roku. We wrześniu tego roku gestapo próbowało ich aresztować. Jednak obaj zdołali wówczas zbiec i odtąd musieli się ukrywać[7].


Cele działalności Kedywu

   Cele Kedywu określił w swoich wytycznych Wiktor Konopko ps. ”Grom” dnia 22 stycznia 1943 roku. zasługują one jednak na rozwinięcie. Wówczas to rozkazał on na wszystkich szczeblach dowodzenia utworzyć komórki sztabowe[8].
   Jednym z celów stało się przygotowywanie partyzantów do przyszłego powstania zbrojnego. Uwarunkowane to było przebiegiem działań zbrojnych na froncie wschodnim. Łatwo zauważyć bowiem, że zarówno na Ziemi grajewskiej, jak i w pozostałych obwodach AK konspiracja stała się intensywniejsza szczególnie po kolejnych niemieckich niepowodzeniach na froncie wschodnim. Odtąd front zbliżał się do ziem polskich. W związku z tym należało liczyć się z większym ruchem społeczeństwa, charakteryzującą się otwartą walką z okupantem.
   Aby przygotować partyzantów do nieuchronnej walki, należało ich do niej odpowiednio przygotować. Najskuteczniejszym środkiem do przeszkolenia ich było uczestnictwo w akcjach dywersyjnych. W momencie wzmożonej działalności konspiracyjnej, – a taka miała miejsce na Ziemi Grajewskiej wiosną i latem 1944 roku – partyzanci szybciej nabierali doświadczenia bojowego.
   Z powyższym aspektem związany jest kolejny. Otóż aby wywołać powstanie, należało posiadać broń, amunicję, pieniądze i wiele różnych rzeczy, które okazywały się niezbędne w czasie walki. Na obszarze Ziemi Grajewskiej część broni pozostała po działaniach z września 1939 roku oraz po ucieczce Sowietów dwa lata później. Jednak partyzanci niezbędne rzeczy zdobywali również podczas przeprowadzanych akcji. W ten sposób zdobywali broń, która stał się im potrzebna w późniejszym czasie (w akcji „Burza”).
   Sytuacja na froncie wschodnim, zaczęła zmieniać się na niekorzyść Wehrmachtu także pod wpływem działalności partyzantów. Kolejnym celem działalności grup dywersyjnych było więc wyrządzanie administracji okupacyjnej szkód komunikacyjnych, gospodarczych i militarnych. Przejawiało się to w formie niespodziewanych ataków, które skutecznie odwracały uwagę Niemców od tego, co działo się na froncie. Na terenie obwodu Grajewskiego AK taka sytuacja miała szczególnie wiosną i latem 1944 roku, kiedy to ostatecznie Ziemia Grajewska znalazła się na bezpośrednim zapleczu frontu. Po skutkach akcji grup dywersyjnych widać, w jak dużym stopniu absorbowały one uwagę okupanta, którego skuteczność działań została przez to zmniejszona.
   Jak wiadomo w całej okupowanej Polsce, a więc także na terenie Ziemi Grajewskiej, hitlerowcy stosowali bezwzględną politykę terroru, na którą składały się wysiedlenia, łapanki, egzekucje itp. W takiej sytuacji podziemie niepodległościowe sięgało po grupy dywersyjne. Kolejnych ich celem stało się więc dokonywanie odwetu za różne nieprawości, których dopuszczali się hitlerowcy.
   Grupy dywersyjne wyrządzały okupantom nie tylko szkody o wymiarze materialnym, ale i psychologicznym. Chodziło mianowicie o to, aby zasiać wśród Niemców zwątpienie. Uświadamiano im, że tak naprawdę to nie wygrali oni jeszcze wojny, a na prowincji rządzą partyzanci. W ten sposób starano się zachwiać pewność siebie zarówno, wśród przedstawicieli administracji okupacyjnej, jak i ludności cywilnej.

Przejawy działalności Kedywu

   Rozkazy na temat planowanych akcji, były wydawane głównie w formie ustnej. Można stwierdzić, że jest to cecha charakterystyczna dotycząca działalności tego pionu AK na terenie Ziemi Grajewskiej. Nie pozostawiono żadnych dokumentów z działalności Kedywu, nie tylko dlatego, że nie zachowały się one, ale również z powodu troski o bezpieczeństwo członków konspiracji oraz cywili. Niestety brak źródeł pisanych stawia historyka w trudniejszej sytuacji, ponieważ przez to brak jest potwierdzenia i zweryfikowania informacji podawanych przez żyjących członków Kedywu.
   Kedyw podlegał wyłącznie AK i tylko członkowie tej organizacji wchodzili w jego szeregi. Oprócz AK na terenie Ziemi Grajewskiej w okresie okupacji hitlerowskiej walczyły jeszcze oddziały Narodowych Sił Zbrojnych. Ta formacja miała własne wydzielone grypy do walki z Niemcami. Z Kedywem one nie współpracowały. Inny był bowiem teren działalności obu tych organizacji; NSZ działał głównie na terenie gmin Radziłów, Szczuczyn i Wąsosz, a AK przeważało liczebnie w gminie wiejskiej i miejskiej Grajewo oraz w gminie Rajgród.
   Członkowie Kedywu ubrali byli w sposób różnorodny. Jednak ubiór ich był cywilny – taki w jakim chodzili na co dzień. Chodziło przede wszystkim o tym, aby nie zwracać tym samym zbędnej uwagi na swoją osobę.
   Partyzanci używali głównie broni przechowywanej po działaniach wojennych we wrześniu 1939 roku. Najwięcej było broni rosyjskiej. Były to karabiny bojowe i ręczne karabiny maszynowe. W Toczkach, gdzie budowano schrony, w niektórych z nich pochowane były działa, ciężkie karabiny maszynowe o lufie długiej na 2 metry. Były one chłodzone powietrzem. Umieszczono tylko kartki na lufach. Przechowywano je w magazynach. Placówka znajdowała się u „Celownika” na kolonii Łękowo. W piwnicy przechowywano broń.
   Z relacji Franciszka Duby oraz skróconych życiorysów byłych członków AK wiadomo, iż Kedyw na terenie powiatu grajewskiego działał już w 1943 roku. Członkami tej grupy byli wówczas m. in.: Stanisław Grzybowski ps. „Mrówka”, Leon Sierakowski ps. „Siergiej”, Hieronim Żbikowski ps. „Celownik”, Edward Żbikowski ps. „Wawer”, Franciszek Lendo ps. „Kmicic” oraz Antoni Lendo ps. „Wilk”. Początkowo Kedyw liczył kilka osób. Jednak na temat aktywności tego pionu w 1943 roku jest mało źródeł. O tym okresie napisał Edward Żbikowski w swoim życiorysie. Wspomniał on mianowicie, że członkowie oddziału Władysława Świackiego ps. „Sęp” szkolili się w lesie tzw. Brzeziny Ciszewskie. Pierwsze działania dywersyjne miały miejsce na przełomie maja i czerwca 1943 roku. Najpierw rozbrojono Niemców w Wojewodzinie, Kurejwie i Niedźwiedzkich[9].
   Natomiast Franciszek Duba – którego wspomnienia stanowią główny rdzeń niniejszego artykułu – członkiem Kedywu został w marcu 1944 roku. Od tego czasu ukrywał się on przez niemiecką żandarmerią polową, która chciała go aresztować, po donosie konfidenta. W marcu 1944 roku grupa Kedywu liczyła 8 ludzi. Wówczas wszyscy dobrze się znali. Później nastąpił wzrost jej liczebności. W maju grupa składała się z 20 osób, a u kresu działalności - z 25-26 członków. Oczywiście liczby w różnych materiałach są różne, ale można stwierdzić, że partyzantów w Kedywie było niewielu więcej niż 30.
   Franciszek Duba wspomniał również, że razem z pozostałymi członkami Kedywu 2 razy otrzymał żołd wynoszący 100 marek niemieckich. Czasami dostawali też papierosy. To były praktycznie jedyne materialne formy wynagrodzenia. Za działalność w samym Kedywie dowództwo obwodu grajewskiego AK nie przydzielało odznaczeń i orderów. Poszczególnych członków konspiracji odznaczano za zasługi dla konspiracji. Niemniej biorąc udział w akcjach dywersyjnych łatwiej było awansować na wyższy stopień lub otrzymać odznaczenie. W czasie swojej służby w Kedywie Franciszek Duba doczekał się awansu ze stopnia strzelca na starszego strzelca. Jednak czynności takich jak awanse, dokonywano ustnie, bez formalności.
   Kedyw, tak samo jak każda uzbrojona grupa, miał dowódców. Odnośnie tej kwestii Franciszek Duba powiedział, że dokładnie ich nie zna, ale dodał, iż pierwszym był Hieronim Żbikowski ps. „Celownik”. Urodził się on 3 stycznia 1925 roku. W konspiracji działał już od początku okupacji hitlerowskiej. Podczas akcji „Burza”, w sierpniu 1944 roku, ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty i został awansowany do stopnia kaprala podchorążego. Pomagał ojcu Władysławowi Żbikowskiemu, ps. „Klucz” w działalności konspiracyjnej.
   Kolejnym dowódcą Kedywu został Antoni Zabiłowicz ps. Błyskawica”. Przybył on 27 maja 1944 roku do miejsca przebywania oddziału, które znajdowało się w lesie Żebrowskim w okolicach Podlasku. Z racji pseudonimu nowego dowódcy, ugrupowanie Kedywu nazywano oddziałem dywersyjnym „Błyskawicy”[10]. Zabiłowicz pochodził z Chojnówka, niewielkiej miejscowości położonej w okolicach Szczuczyna. Urodził się 4 stycznia 1902 roku. Przed wojną jako saper służył w 33 pułku piechoty, który stacjonował w Łomży. W Wojsku Polskim dosłużył się stopnia plutonowego. W konspiracji działał od maja 1940 roku. W marcu 1942 roku awansowany został do stopnia sierżanta, w listopadzie 1942 – podporucznika, a w maju 1944 – porucznika. Dał się poznać jako doskonały strzelec, w tym także z broni maszynowej. Działał na terenie powiatu grajewskiego, ale również na ziemi łomżyńskiej.
   W Kedywie obowiązywały zasady ścisłej konspiracji. Nie noszono przy sobie dokumentów, jeśli tego nie wymagały obowiązki konspiracyjne. Oczywiście posługiwano się również pseudonimami, czasami nawet kilkoma. Było to podyktowane tym, że uczestnictwo w poszczególnych akcjach dywersyjnych stanowiło bardziej wymagający etap działalności niepodległościowej. Ponadto, jako ludzie już wcześniej zdekonspirowani, w przypadku ujęcia przez hitlerowców, musieli liczyć się z ich strony z najsurowszych wymiarem kary. Członkowie omawianego pionu wykonywali wyłącznie powierzone im zadania. Nie zajmowali się natomiast tym, co nie należało do ich kompetencji. Ponadto wiele operacji dokonywanych przez Kedyw, były to tzw. akcje zastrzeżone. Wykonywane był one jedynie na rozkaz. Miało to na celu uniemożliwienie przeprowadzania samowolnych akcji, które – bez uprzedniego przygotowania – mogły zakończyć się nie tylko rozbiciem grupy, ale także represjami ze strony okupanta na ludności cywilnej. Walka grup dywersyjnych nie miała więc oznak spontaniczności, lecz było to z góry zaplanowane działanie. Odgórne nakazy miały więc na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno partyzantom, jak i ich bliskich oraz znajomych. Pomagającym im groziły bowiem surowe konsekwencje za wspieranie „bandytów” – tak bowiem okupanci określali partyzantów. Członkowie Kedywu nie ujawniali swojej aktywności nawet wobec osób cywilnych, w tym także przed najbliższymi. Nie wiedzieli, w których akcjach i jak często uczestniczył każdy z nich. Jeśli ktoś nie wziął udziału w określonej akcji, to wówczas nie był informowany o planach jej przeprowadzenia. Kierowano się zasadą, że jeśli partyzanci im mniej wiedzieli, tym lepiej. O tym, jak poważnie traktowano zasady konspiracji, świadczy fakt, iż Franciszek Duba uznał, że ich oddział był jedyną – oprócz tego dowodzonego przez „Żaka” – grupą dywersyjną w grajewskim obwodzie AK. Skoro więc partyzanci nie wiedzieli, że poszczególnych akcji dokonywały inne ugrupowania Kedywu, to okupant tym bardziej mógł o tym nie wiedzieć.
   Kedyw podlegał bezpośrednio komendantowi obwodu grajewskiego AK. w latach 1943-44 był nim wspomniany Franciszek Puchalski ps. „Żubr”. Po jego aresztowaniu nowym komendantem został Wiktor Konopko ps. „Grom”. Z powodu braku informacji o wpływie pierwszego z wymienionych na omawianą grupę dywersyjną, w niniejszym artykule uwaga będzie skupiona na „Gromie”. Rozkazy zlecane przez komendanta przyjmował dowódca Kedywu. Na spotkania z członkami grup dywersyjnych co jakiś czas przychodził również Władysław Świacki. Przez pewien czas obaj, „Sęp i „Grom”, ukrywali się w Klimaszewnicy w gospodarstwie Józefa Zamierowskiego ps. „Wierzba”. To właśnie tam członkowie Kedywu chodzili z meldunkami po przeprowadzonych akcjach, a także po kolejne rozkazy. „Grom” podpisywał meldunki i rozkazy oraz decydował, kogo należało skierować na akcję. Do niego kierowano się również z wnioskami na temat szpicli, czyli osób współpracujących w okupantem. „Grom” ustalał, czy i kogo należy zlikwidować za różne formy pomagania Niemcom. Nawet za kontakty z szucmanami[11] groziły surowe konsekwencje. Warto nadmienić, iż likwidowano nie tylko donosicieli żandarmerii, lecz także byłych agentów NKWD, a więc aktywnych jeszcze w czasie okupacji sowieckiej w latach 1939 - 1941.
   Niemcom donosili głównie miejscowi. Obcym trudniej było bowiem zyskać zaufanie wśród okolicznej ludności. Współpracownicy okupanta oprócz tego, że ryzykowali, to mieli jeszcze różne korzyści z donosicielstwa. Podstawowym profitem było to, że Niemcy zapewniali im bezpieczeństwo i nietykalność. W okresie wzmożonych egzekucji i pacyfikacji wsi (Kosówka, Grzędy), był to element, który zachęcał do pomagania hitlerowcom. Ponadto kolaboranci mieli również możliwość zaopatrzenia się w karty żywnościowe. Częstą formą wynagradzania donosicieli było płacenie. Jednym z takich donosicieli był mieszkaniec jednej ze wsi, położonych na południowy-zachód od Grajewa. Raz udało mu się zbiec. Gdy grupa 10 osób, mających jego zlikwidować, nie nikogo zastała w domu, to wówczas zaczęto przeszukiwać budynki gospodarcze. Ojciec niedoszłej ofiary, ukrywający się również na strychu zabudowania, gdzie przetrzymywano siano, zabił jednego z egzekutorów. Śmiertelny cios dostał siekierą w głowę. Po wojnie wspomniany kolaborant sądzony był za donosicielstwo. Przebywał w więzieniu przez 5 lat.
   Powyżej wspomniano, że dowódcy obwodu grajewskiego AK ukrywali się w okolicznych miejscowościach. W związku z tym zaistniała potrzeba kontaktu z osobami posiadającymi doskonałe rozeznanie w terenie. Za takich uznawani byli szczególnie partyzanci Kedywu. Wiązała się z tym wiec kolejna płaszczyzna działalności tej grupy. Partyzanci byli mianowicie wykorzystywani jako wywiadowcy a także łącznicy[12].
   Priorytetem Kedywu była działalność na wsiach, często poza terenem zabudowanym. Z tego względu zauważalna jest o wiele mniejsza ilość akcji miejskich. Tak jak na terenie pozostałych obszarów okupowanego kraju głównymi zadaniami tego pionu było organizowanie akcji dywersyjnych i sabotażowych. Akcjami sabotażowymi były głównie napady na obiekty pracujące na potrzeby gospodarki III Rzeszy. Za takie miejsca na terenie powiatu grajewskiego można uznać m. in. majątki[13], którymi zarządzali Niemcy (Wojewodzin, Niećkowo). W Niećkowie pewna firma budowała obory i chlewy. Partyzanci dokonali na ten majątek akcji. Jednemu Niemcowi odebrano pistolet. Jak się okazało jeniec ten był prezesem wspomnianej powyżej firmy. Prawdopodobnie dnia 8 maja 1944 roku niemiecki właściciel majątku w Wojewodzinie zaprosił Niemców na polowania. W nocy partyzanci zaatakowali ten majątek. Znaleziono w nim dużo broni. Zabrano 4 dubeltówki, 1 sztucer i pistolety. W majątku było wówczas 4 Niemców. Wszystkich ich rozebrano i tak ich przetrzymywano na korytarzu. Podczas tej akcji zarekwirowano również maszynę do pisania oraz radioodbiornik.
   Cechą charakterystyczną grup dywersyjnych była swoboda działania, z jaką dokonywano akcje. Świadczyło to o tym, że udział w nich brali partyzanci dobrze przygotowani. Akcje Kedywu miały różne natężenie. Oznacza to, że raz dokonywano napadów na majątek, a innym razem – likwidowano szpicli. Zmienna była również lokalizacja działań partyzantów. W tym przypadku chodziło przede wszystkim o to, aby nie operować na wąskim obszarze. Wówczas istniałby bowiem groźba zasadzki ze strony hitlerowców.
   W działalności konspiracyjnej nie brakowało nietypowych sytuacji. Pewnego razu właściciel majątku w Wojewodzinie szykował się do wyjazdu do rodziny. Z tej okazji miał zrobione 50 litrów samogonu. Przetrzymywał go w gąsiorze. Partyzanci w czasie jednego z napadów wzięli ze sobą ten gąsior. Taka zdobycz wzbudziła śmiech wśród partyzantów. W czasie tej samej akcji wzięto również całą sztukę materiału, który był potrzebny na ubrania. Polski właściciel tego majątku, który nazywał się Gardocki, pracował w nim. Należał do AK.
   Innym razem naprzeciw Kotów-Rybno partyzanci zaatakowali obchodowego[14]. Był to pracownik kolejowy, który kontrolował tory, chodząc wzdłuż torów. Posiadał on przy sobie pistolet. Partyzanci chcieli od niego wziąć właśnie tę broń. Zastrzelili go, ale po niedługim odstępie czasu pojawił się patrol niemiecki. Partyzanci musieli wycofać się. Patrolujący Niemcy zauważyli ich bowiem i ścigali. Partyzanci o mały włos nie zostali schwytani. Zazwyczaj było kilku Niemców, którzy patrolowali tory. Nie wykluczone jednak, że zwiększeni tej liczby było następstwem ataków na „obchodowych”.
   Był taki okres, kiedy Niemcy dali gajowym broń. Franciszek Duba wspomina, że ci mieli tylko dwie sztuki w swoim posiadaniu. W czasie jeden z akcji partyzanci Kedywu zabrali im ją. Należy podkreślić, że leśnicy bardzo pomagali podziemiu: przechowywali broń, byli przewodnikami grup dywersyjnych, ukrywali ludzi zdekonspirowanych, itp.
   Członkom Kedywu rzadko udzielano pomocy lekarskiej. Pewnego razu sprowadzili z Grajewa doktora Szejtelmana. Był to uciekinier z Łodzi, ukrywający się przed Niemcami z racji żydowskiego pochodzenia. Dziwił się on, że partyzanci Kedywu nie boją się Niemców. Na akcje partyzanci tylko czasami nosili ze sobą podstawowe materiały opatrunkowe. W użyciu były te, które zdobyto na Niemcach. Stanowiły je przeważnie gaza lub bandaż płócienny. Wszystko to było sterylne, czyste i umieszczone w folii. Używano również tabletek o nazwie Prontozyl. Były one Pakowano po 20 tabletek. Stosowano je przeciwko zakażeniom. Jednak należy w tym momencie uwzględnić, że wymienione tabletki były w powszechnym użyciu w 9 Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej. Według Franciszka Duby dostawą leków i materiałów opatrunkowych zajmowała się Stanisława Skrodzka ps. „Krzysztof”.
   Akcje należało przeprowadzać ostrożnie, bez zbędnych ofiar. Istniało bowiem wiele przykładów, które odradzały radykalne środki prowadzenia walki dywersyjnej. Po tym jak w jednej akcji partyzanci zastrzelili żandarma, Niemcy stosowali pewną zasadę. Tyle osób zostało rozstrzelanych, ile wyznaczyła Niemka, która przybyła na miejsce specjalnie w tym celu. Dlatego członkowie Kedywu starali się, by nie zabijać Niemców, albo robić to w ostateczności, ponieważ to odbijało się na ludności cywilnej. Za akcje sabotażowe i napady nie groziła nikomu śmierć. Z tego też względu najczęściej przeprowadzano tę właśnie formę walki dywersyjnej.
   Napadano nawet na majątki niemieckie w Prusach Wschodnich. Jedna z posiadłości, należąca do Schulza, padała ofiarą ataków 3 razy. W czasie takich akcji zabierano broń i żywność. Mimo tego, że akcje były zaplanowane, to jednak nie wszystkie kończyły się sukcesami. Jedną z ważniejszych nieudanych akcji była próba odpalenia ładunków wybuchowych na torach pomiędzy miejscowościami Ciemnoszyje i Białogrądy. Akcję rozpoczęto zaraz po oddaleniu się 3 „obchodowych”. W pierwszej minie, która została założona, zapalnik był niedobry. Natomiast druga mina była za słaba. Wyrwała tylko 50 centymetrów toru. Skład kolejowy składał się z wagonów pulmanowskich. W takim wagonie dwie osie są obok siebie. Wagon nie wyskoczył poza szynę, ponieważ druga oś trzymała. W rezultacie pociąg nie wykoleił się. To było jedyna akcja na kolei, przeprowadzona przed grajewski Kedyw. Po powrocie „Komar” mówił o nieudanym ataku. „Grom” bardzo tym się zdenerwował.
   Znaczenie linii kolejowej prowadzącej przez Grajewo, było mniejsze od tej, która prowadziła z Warszawy przez Białystok i dalej na wschód. Tą okolicznością można wytłumaczyć znikoma liczbę ataków na pociągi w latach 1943-1944 na Ziemi Grajewskiej.


Akcja w Prusach Wschodnich w marcu 1944 roku

   Zasięg działań Kedywu grajewskiego obwodu AK obejmował obszary powiatu ełckiego i grajewskiego aż po Biebrzę. W styczniu, lutym i marcu 1944 roku patrole partyzanckie dokonały kilku akcji na obszarze powiatu ełckiego. Oddziały liczyły po kilku ludzi, głównie 5-6 osób. Tam likwidowano patrole żandarmerii i straży granicznej. W wyprawach tych nie poniesiono poważnych strat. Rezultatem wspomnianych wypadów było zlikwidowanie przeszło dwudziestu hitlerowców oraz zdobycie broni i amunicji[15].
   Jedną z takich akcji była wyprawa w okolice Ełku w marcu 1944 roku. Rozkaz do jej przeprowadzenia wydał „Grom” pod koniec tego miesiąca. Udział w niej wzięło pięciu partyzantów: Franciszek Duba ps. „Zapalnik”, Eugeniusz Duba ps. „Pocisk”, Antoni Piaszczyński ps. „Topór”, Leon Sierakowski ps. „Siergiej”. Całą grupą dowodził Hieronim Żbikowski ps. „Celownik”. Partyzanci, którzy mieli udać się na tę akcję ukrywali się w lesie Żebrowskim. Akcję rozpoczęli po wyruszeniu z tego lasu pewnego marcowego wieczora. Jednak nie znali dobrze terenu, na którym mieli przeprowadzić akcję Poszli w ciemno, nie posiadali ze sobą żadnej mapy. Partyzanci uzbrojeni byli w długą broń. Mieli dotrzeć na trasę, idącą z Ełku przez Wiśniewo w kierunku Rajgrodu. Celem wyprawy było zaatakowanie żandarmów niemieckich na wspomnianej trasie. Żandarmeria zjeżdżała się do Ełku na odprawy. W Baranach, leżących w pobliżu stacji kolejowej Szyba (dziś jest to dzielnica Ełku), partyzantom udało się przejść przez główną drogę i ukryć się w lesie. Przebywali tam przez tydzień. Pogoda w tym czasie nie dopisywała. Padał deszcz ze śniegiem. Partyzanci musieli też ukrywać się przed cywilami niemieckimi, którzy czasami przyjeżdżali do lasu po drzewo. Pewnego wieczora partyzanci zauważyli, że jeden z nich wnosi coś ze sobą. Ukrywający się członkowie Kedywu do jedzenia mieli kawałek słoniny i bochenek swojskiego chleba. Po pewnym czasie nawet i to pożywienie skończyło się. Nie opodal, tuż za lasem, stał piętrowy budynek. Postanowili tam pójść po żywność. Trzech z nich obstawiło budynek, a Celownik i Topór zapukali do drzwi. Powiedzieli osobom, przebywającym w środku, aby im otworzono. Jedna kobieta powiedziała, że nie wie kim oni są i nie zrobi tego. Otworzył dopiero żandarm. Kiedy zauważył, że to partyzanci, zdążył zamknąć drzwi z powrotem. Jeden z członków Kedywu chciał strzelić do niego z samozaradki ale nie wypaliła. Okazało się, że w tym budynku mieszkali żandarmi. W przyległym do tego domu chlewie przetrzymywani byli prawdopodobnie jeńcy rosyjscy. „Celownik” strzelił z pepeszy po szybach, chcąc zmusić ich do opuszczenia chlewa. Niemcy w odpowiedzi zaczęli strzelać z karabinów. „Siergiej” został lekko ranny. Jedna z kul trafiła go w rękę. Trafił go jeden z Niemców, który strzelał z góry. Partyzanci wycofali się z powrotem do lasu. Niedaleko była pewna miejscowość. Jak się rozległy strzały, to z jej zabudowań powybiegali mieszkańcy. Była to ludność cywilna. Niemcy nie ruszyli od razu do lasu za partyzantami. Dzięki temu uciekający powiększyli dystans od późniejszego pościgu. Członkowie Kedywu wycofywali się wzdłuż linii elektrycznej, biegnącej od Ełku do Grajewa, 200 metrów od głównej drogi. W Nowej Wsi Ełckiej natknęli się na Niemców. Była tam pewna firma, w której po zauważeniu partyzantów pogasły wszystkie światła. Niemcy wiedzieli, w którym kierunku będą oni szli. Partyzanci musieli dalej cofać się dalej idąc polem. W pobliżu Prostek przyjechały dwa samochody z żołnierzami niemieckimi. Zatrzymały się na szosie skręcającej na drogę za Niedźwiedzkimi. Partyzanci skierowali się na Flesze i w ten sposób udało im się ujść. Przez cały czas, w którym odbywał się odwrót, nieustannie padał śnieg. Pogoda zmieniła się dopiero wówczas, gdy partyzanci byli w okolicach Prostek. Zostawiali za sobą ślady, czego przyczyną była ponowa[16]. Noc była partyzantom mniej groźna. Bardziej obawiali się tego, co ich mogło spotkać za dnia. Wtedy bowiem Niemcy szli za nimi, po ich śladach. W jednym bagnie w okolicach Flesz Niemcy pobłądzili i stracili trop. Partyzanci teren Prus Wschodnich opuścili dopiero następnego dnia. Akcję tę przypłacili jednak olbrzymim zmęczeniem. Przeszli główną drogę, biegnącą z Grajewa do Szczuczyna. W międzyczasie przespali się. Kiedy zaczęło świtać, dotarli do lasu Żebrowskiego. Franciszek Duba wspomniał, że była to najtrudniejsza akcja, w której uczestniczył.
   Warto nadmienić, że w czasie tej, jak i innych akcji przeprowadzanych na terenie Prus Wschodnich, okoliczni mieszkańcy źle odnosili się do partyzantów. Jednak takich wypadów i potyczek w tym rejonie grajewska konspiracja przeprowadziła jedynie kilka. Nie mniej należy je uznać za bardzo spektakularne[17].
   Akcje na terenach spoza powiatu grajewskiego były o tyle specyficzne, że większość osób, działających w Kedywie doskonale znała okoliczny teren. W ten sposób wypracowywano przewagę nad Niemcami. Natomiast wyprawiając się na tereny niemieckie partyzanci tracili ją, dodatkowo będąc pozbawionymi oparcia w ludności miejscowej.

Działalność Kedywu bezpośrednio przed akcją „Burza”

   Z nieznanych przyczyn dowództwo grajewskiego obwodu AK w kwietniu 1944 roku planowano rozwiązać Kedyw. Prawdopodobnie dokonywano reorganizacji lokalnych struktur AK, przygotowując tym samym grunt pod akcję „Burza”. Rozkazem Nr 256 z 20 kwietnia 1944 roku "Mścisław", nadał oddziałom partyzanckim i oddziałom Kedywu Okręgu AK Białystok nazwy przedwojennych oddziałów Wojska Polskiego. Oddziały Obwodu Nr 4 "Dzik" – Grajewo otrzymały wówczas nazwę 9 pułku strzelców konnych. Ta sytuacja niepewności partyzantów Kedywu panowała 4 lub 5 dni. W tym czasie członkowie tej grupy rozeszli się, by nie ukrywać się w całości. „Zapalnik” i „Mrówka” chcieli przenocować w tym czasie u siostry Jana Mścichowskiego (ps. „Miś”) w Danówku, który również był w konspiracji. Jednak on uciekł z domu, ponieważ bał się, że ktoś wyda go Niemcom, z powodu udzielania pomocy partyzantom.
   Wiosną działalność partyzancka na terenie Ziemi Grajewskiej przybrała na sile. Jeszcze w kwietniu 1944 roku powstał drugi oddział partyzancki pod dowództwem Wacława Sieńki ps. Wiarus”.
   Bardzo newralgicznymi obiektami akcji partyzanckich były majątki ziemskie. Pracowali w nich bowiem Polacy, a nierzadko bywały, że także oni należeli do konspiracji. Tak było między innymi w majątku Ławsk. Jeden z pracowników wspomina, iż wczesną wiosną 1944 roku brał „udział w przygotowywaniu najścia Kadywu na majątek Ławsk i rekwizycję potrzebnych zapasów materiałowych i żywnościowych”[18]. Zabrano wówczas między innymi pas skórzany (o długości 22 m, szerokości 18 cm i grubości 9 mm). Okazuje się, że pomoc innych partyzantów oraz cywili była nie do przecenienia.
   Na początku maja 1944 roku 9 partyzantów, na czele Kwatermistrza Obwodu AK Józef Dąbrowskiego ps. „Skiba”, zaatakowało posterunek żandarmerii w Ławsku. Rozbrojono 2 żandarmów i zdobyto ich broń oraz umundurowanie. Jednym z jeńców był komendant posterunku w Wąsoszu Czaplinda, a drugim – jego zastępca Szafer. Ten ostatni, który znęcał się nad Polakami, został ukarany batami.
   Zdarzały się sytuacje, kiedy organizowano wspólne akcje dywersyjne z pozostałymi partyzantami należącymi do AK. Było tak szczególnie wówczas, kiedy chodziło o bardzo ważną i trudną akcję dywersyjną. Około 20 maja 1944 roku inspektor AK, mjr Jan Tabortowski ps. „Bruzda”, wydał rozkaz koncentracji na bagnie w okolicach Wizny oddziału AK, który składał się ze 120 ludzi. Celem było przeprowadzenia akcji uwolnienia aresztowanych członków konspiracji. Wzięli w niej udział także członkowie grajewskiego Kedywu („Zapalnik”, „Siergiej”, „Celownik”, „Kmicic”, „Wilk”, Czesław Rudzki ps. „Korsarz”, Jerzy Dzięgielewski, ps. „Hetman”, Zygmunt Łepkowski ps. „Kosa”, Jan Kadłubowski ps. „Lis”, Jan Masłowski ps. „Ładny”), oraz inne osoby z grajewskiego obwodu AK (Piotr i Wacław Sebunio, Bolesław Wroczyński i partyzant o pseudonimie „Tomiks”, prawdopodobnie Czesław Waszkiewicz)[19]. Franciszek Duba wspomniał, że w tej akcji z obwodu grajewskiego udział wzięło 20 członków AK. W sumie po jednej stronie Narwi miało być 180 partyzantów, a z drugiej strony 220. Zbiórkę mieli na bagnach Wizna. Akcja ta nie odbyła się z powodu zdrady. Niemcy zostali uprzedzeni i przygotowali się. Gdyby ten wypad doszedł do skutku, byłaby to największa akcja z udziałem członków Kedywu grajewskiego obwodu AK. Niemniej w czasie tej akcji zaatakowano jeden z majątków położonych w okolicach Wizny. Rozbrojono 9 strażników niemieckich, zabrano kilka sztuk bydła i bardzo dużo żywności: 6 wozów. Przeprowadzono też ubój trzody chlewnej, a mięso załadowano do furmanki. Zadaniem Franciszka Duby była likwidacja łączności poprzez przecięcie linii napowietrznej. Miał on ze sobą nożyce oraz słupołazy, żeby za ich pomocą wspiąć się po słupie. Przydzielono mu dwóch ludzi do pomocy i jednego na patrol.
   Po powrocie tej akcji „Błyskawica” 24 czerwca 1944 roku ze swojej bazy koło Podlasku wysłał do wsi Okół 3 członków Kedywu: Henryka Rabka ps. „Wichura”, Tadeusza Saturnina Świackiego ps. „Saturn” i Ryszarda Truszkowskiego ps. „Ryś”. Według Franciszka Duby wyprawili się oni w celu uzyskania żywności, natomiast Władysława Świacki podaje, że celem była likwidacja domowej gorzelni samogonu[20]. Zadanie wykonali, ale w pobliżu lasu Niemcy otworzyli do nich ogień z broni ręcznej i maszynowej. „Saturn” zginął na miejscu, a „Wichura” dopiero po dłuższej wymianie ognia. Ranny „Ryś” zdołał zbiec i o zasadzce poinformować „Błyskawicę”. Około 3 godziny nad ranem dowódca Kedywu na czele 11 ludzi zaatakował żandarmów. Zginęło 4 z nich: 2 żandarmów ukraińskich, 1 Niemiec. Omyłkowo zabito też Stanisława Arciszewskiego. Służył on w AK i właśnie z ramienia tej organizacji był funkcjonariuszem żandarmerii niemieckiej. Pochodził z miejscowości Rutka koło Augustowa i tam został pochowany. We wspomnianym starciu ucierpiał również partyzant, Edward Żbikowski ps. „Wawer”, który dostał kulą w prawą nogę. Rannego skierowano na leczenie.
   W lipcu 1944 roku na stawach w Ławsku partyzanci zaatakowali i wzięli do niewoli żandarmów. Przetrzymali ich kilka godzin, porozbierali i odebrali im broń. Jeńców nie przesłuchiwano, ponieważ nikt partyzanci, poza „Korsarzem”, słabo znali języka niemieckiego. Partyzanci pognali jeńców do lasu. Jeden z żandarmów, Jan Gazowski, ps. „Bystry”, pochodzący z miejscowości Żebry, był członkiem AK. Informował on Kedyw o obecności żandarmów i ich poczynaniach. Jan Orzechowski zaliczył go do Kedywu, ale Franciszek Duba zaprzecza, żeby on był członkiem tej grupy. Oprócz „Bystrego” z miejscowości Żebry pochodził jeszcze inny członek AK przydzielony na posterunek żandarmerii. Był nim Józef Locman ps. „Bem”[21].
   Sytuacja Kedywu zmieniła się po rozpoczęciu akcji „Burza”. (Prowadzono ją na mocy rozkazu dowódcy AK z 20 listopada 1943 roku. Był to kryptonim planu powstania zbrojnego, mającego na celu przejęcie władzy w Polsce przy użyciu sił AK przed wkroczeniem wojsk sowieckich). „Tam, gdzie „Burza” była uruchamiana, kończył się okres konspiracyjnej walki bieżącej, a rozpoczynała się walka jawna”[22]. Ostatecznie działania zbrojne na terenach, w tym na Ziemi Grajewskiej, stały się intensywniejsze po sukcesach operacji wojsk radzieckich „Bagration”. Doprowadziła ona w stosunkowo krótkim czasie do oswobodzenia znacznej ilości terenu, w tym Białegostoku. W takiej sytuacji można było się spodziewać, że front wkrótce dotrze również do Ziemi Grajewskiej.
   Na początku lipca 1944 roku partyzanci 9 PSK AK zostali skoncentrowani na Osowym Grądzie nad Kanałem Woznawiejskim. Partyzantów Kedywu przydzielono do różnych szwadronów. Od tego czasu często likwidowano szczególnie patrole niemieckie, które zbliżały się do obozu wspomnianego oddziału.
   Do zwalczania polskiej konspiracji Niemcy wykorzystali nie tylko własne oddziały Wehrmachtu, żandarmerii i Gestapo. Franciszek Duba najgorzej wspominał Własowców. Stacjonowali w Grajewie i walczyli z partyzantami. Wśród ludności polskiej zyskali złą sławę, ponieważ bardzo gorliwie wykonywali powierzone im zadania. Jeśli mieli kogoś znaleźć, to szukali dotąd aż dopięli swego.

Straty Kedywu

   Kedyw grajewskiego obwodu AK poniósł również straty. Część partyzantów zginęła jeszcze trakcie akcji „Burza”. Pierwszą poważną stratą była śmierć dwóch partyzantów we wspomnianym starciu pod Okołem. W lipcu 1944 roku dwóch kolejnych członków Kedywu, „Ładny” oraz „Lis” przewozili broń. Byli poszukiwani przez żandarmerię niemiecką już od kilku miesięcy. W okolicach Sośni zostali zauważeni, jak transportowali broń. Nie chcieli poddać się żandarmom, wobec tego zaczęli uciekać. Jednak Niemcy zastrzelili ich.
   Bardzo aktywny był „Mrówka”. Jeszcze przed działalnością dywersyjną w Kedywie został on przydzielony przez AK do żandarmerii. Po jego dekonspiracji groził mu areszt i tortury. Wobec tego musiał się ukrywać. Uciekając z posterunku niemieckiej żandarmerii w Grajewie zabrał broń, głównie karabiny. Później wykorzystywane one były przez partyzantów. W 1943 roku należał do pierwszego oddziału partyzanckiego, utworzonego przez „Sępa”. W sierpniu 1944 roku zastrzelił go patrol NSZ, podczas zasadzki. Powstała plotka, że odezwał się do nich po niemiecku. Partyzanci wspominają, że nie lubił on odzywać się po niemiecku[23]. Wielu sądzi, że była to głupia śmierć, jak na człowieka z tak wielkimi zasługami. Jego śmierć pośrednio przyczyniła się do przyłączenia się NSZ do AK na Ziemi Grajewskiej[24].
   Marian Piaszczyński, który krótko działał w Kedywie, po jednej z akcji ukrywał się w Kosówce. Ktoś na niego doniósł, ponieważ Niemcy zamierzali go aresztować.
   Dla AK na Ziemi Grajewskiej najbardziej przełomowa była bitwa na Czerwonym Bagnie. Zginął wówczas „Kosa”. Wśród pozostałych osób, które ocalały, było kilku rannych. Inny partyzant, będący poprzednio w Kedywie – „Ryś” – zginął przy przechodzeniu przez front. Trafił na minę na terenie, zajmowanym przez Niemców. Pomiędzy frontami rozmieszonych było dużo min. Po tym starciu zaprzestano na pewien czas akcji. Konspiracja została rozbita. Brakowało więc organizacji, która mogła wyznaczać kolejne akcje. Jak się okazało, w następnym roku, nawet mimo rozwiązania AK w dniu 19 stycznia 1945 roku, konspiracji na Ziemi Grajewskiej odrodziła się.
   Jeden z rannych w bitwie na Czerwonym Bagnie, „Wilk”, wrócił do rodzinnego Lipnika. Ukrywał się w ziemiance. Członkowie jego rodziny, w tym szwagier Kozłowski, nosili mu jedzenie. 15 października 1944 roku został zabity przez nieznanego sprawcę. Szwagier znalazł go obok ziemianki, przykrytego gałęziami. Największe podejrzenie za morderstwo padło na jednego z mieszkańców Lipnika. W lutym 1945 roku Antoni Lendo został pochowany na grajewskim cmentarzu. Jego brat „Kmicic”, po bitwie na Czerwonym Bagnie, przedarł się przez front. Został wcielony do wojska 6 Zapasowego Batalionu Piechoty w Dojlidach Górnych. W lutym 1945 roku dostał przepustkę na udział w pogrzebie brata. Wówczas Franciszek Lendo strzelał z pepeszy.
   Zagadkowa Była również śmierć „Hetmana”, który prawdopodobnie został zabity przez Niemców.


Powojenne losy członków Kedywu

   Na temat powojennych losów członków grajewskiego Kedywu, którzy przeżyli okupację hitlerowską, należy wspomnieć, że potoczyły się one różnymi drogami. Niektórzy partyzanci poszli na służbę w organach nowej Polski Ludowej. Jednym z nich był Antoni Piaszczyński. Został on pracownikiem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Grajewie. Działające na tym terenie podziemie antykomunistyczne, planowało dokonać na niego zamachu. Jeden z nich powiódł się.
   Kolejny partyzant Kedywu, Franciszek Lendo, po przedarciu się przez front, został w wcielony do Wojska Polska. Jednak po pewnym czasie z niego zdezerterował.
   Dowódca Kedywu, Antoni Zabiłowicz oraz Czesław Rudzki, byli więzieni na PUBP w Grajewie, a następnie w WUBP w Białymstoku. W 1945 roku zostali obaj zwolnieni na skutek amnestii po odsiedzeniu półrocznego wyroku.
   Większość dawnych partyzantów Kedywu była przeciwna nowej władzy. Dowódca grupy dywersyjnej, w 1945 roku dowodził I Batalionem obwodu grajewskiego. Podobną postawę prezentowali również ci, których wcielono do 6 Zapasowego Batalionu Piechoty w Dojlidach Górnych. Należy zwrócić uwagę, że w tym oddziale służyli nie tylko żołnierze 9 PSK AK, lecz również innych zgrupowań konspiracyjny. Taką właśnie drogę przeszedł między innymi „Siergiej”. Stał się on jednym z najbardziej aktywnych działaczy podziemia antykomunistycznego na terenie Ziemi Grajewskiej. Dowodził on kilkuosobową grupą, która działała na terenie całego powiatu. Ponadto uczestniczył on w ataku na posterunek PUBP w Grajewie w nocy z 8 na 9 maja 1945 roku. Za swoją postawę został dwukrotnie aresztowany. Skazano go na 15 lat pozbawienia wolności, ale po zastosowaniu kilku amnestii został zwolniony po odbyciu 6 lat ciężkiego więzienia.
   Inny z członków Kedywu, Hieronim Żbikowski, zginął w kilka lat po zakończeniu okupacji hitlerowskiej w niewyjaśnionych okolicznościach.
   Była też inna grupa partyzantów. Część z nich po zakończeniu okupacji hitlerowskiej powróciła do okolicznych stron.

Podsumowanie

   Temat poruszony w niniejszym artykule jest kłopotliwy w kilku względów. Przede wszystkim niektóre wydarzenia mogą wyglądać nieco inaczej niż to zostało tutaj przedstawione.
   Innym problemem jest ustalenie imion i nazwisk członków Kedywu. W tej kwestii jest dało się zauważyć kilka niedomówień. Biorą się one po prostu stąd, że za członków tej grupy uznano również tych, którzy wzięli udział w wyprawie w okolice Wizny. Tak jest z następującymi osobami: Henryk Dziekoński ps. Hetman, Tadeusz Polkowski ps. Bocian, Jeszcze bardziej sporny jest udział w Kedywie partyzanta o pseudonimie „Orsza”. Wspomniał o nim Franciszek Duba. „Orsza” Pochodził z Suwalszczyzny. Został zesłany przez Niemców do robót przy sypaniu nasypów kolejowych w okolicach Wizny. Razem z innymi, którzy z nim przymusowo pracowali, zabili strażnika. Uciekli i rozdzielili się. po pewnym czasie znalazł go „Bruzda”. Uwierzył w jego zeznania i pomógł mu. Ponadto nie wiadomo, jak nazywał się partyzant, który zginął podczas jednej z akcji. Inny, który przyjął pseudonim „Okno”, prawdopodobnie nazywał się Ignacy Wszeborowski.
   Cele, jakie przyświecały działalności Kedywu na terenie grajewskiego obwodu AK, zostały przeważnie. Większość członków grup dywersyjnych, spośród tych, którzy przeżyli, walczyła potem w konspiracyjnym 9 Pułku Strzelców Konnych AK. Kedyw odniósł sporą liczbą sukcesów. Za takie należy uznać nie tylko to, że przeprowadzono udane akcje. Niemałym sukcesem stało się również to, że w czasie swojej działalności Kedyw nie poniósł druzgocącej klęski. Nie został więc rozpracowany przez donosicieli. Fakt ten warto podkreślić chociażby z tego względu, że w okupowanej Polsce niemało grup dywersyjnych uległo rozbiciu.
   Temat, poruszający dzieje grup dywersyjnych na Ziemi Grajewskiej, jest nie został wyczerpany w niniejszym artykule. Kwestię tę więc należy uznać za otwartą. Jest jeszcze pewna ilość źródeł, które nie zostały wykorzystane w dotychczasowych publikacjach historycznych. Niewątpliwie istnieje potrzeba dalszych badań nad dziejami Kedywu na Ziemi Grajewskiej. Szczególnie ważne jest poruszenie kwestii aktywności oddziałów dywersyjnych na tym terenie na tle pozostałych obwodów białostockiego okręgu AK. Oczywiście będzie to możliwe w przypadku, gdy będą materiały w oparciu, o które takie badania mogą być prowadzone.

Żołnierze Kedywu w 1944 roku

Nazwisko i imię / Pseudonim / Stopień / Uwagi / Data urodzenia
Dowódcy
+ Żbikowski Hieronim / Celownik / Kpr. pchor. / Dowódca do maja 1944 r. Uczestniczył w akcji „Burza”. Po wojnie działał w podziemiu antykomunistycznym. Zginął 8 VIII 1954 r. / 03.01.1925
+ Zabiłowicz Antoni / Błyskawica / Saper w 33 pp w Łomży – st. sierż., w AK – por. czasu wojny /  Dowódca Kedywu od maja 1944 r. Po wojnie był więziony. / 04.01.1902
Pozostali
+ (Ignacy Wszeborowski)? / Okno / Kpr. / Walczył pod Kapicami na Czerwonym Bagnie / 14.12.1917
+ Żbikowski Edward / Wawer / Strz. / Ranny pod Okołem / 26.08.1928
+ Żbikowski Wacław / Kukułka / Uczestniczył w akcji „Burza” / 15.10.1925
+ Łepkowski Zygmunt / Kosa / Plut. / Poległ w bitwie na Czerwonym Bagnie / 1921
+ Grzybowski Stanisław / Mrówka / Sierż. / Poległ w zasadzce NSZ / 1917
+ Duba Franciszek / Zapalnik / Strz./st. strz. / Ciężko ranny w bitwie na Grzędach / 04.01.1924
+ Duba Eugeniusz / Pocisk / Strz. / 28.10.1916
+ Piaszczyński Antoni / Topór / Strz. / W 9 PSK AK był sanitariuszem, Po wojnie pracował w PUBP w Grajewie; został zabity? / 25.12.1924
+ Piaszczyński Marian / Strz. / Nie był w 9 PSK AK; zginął w Kosówce; był w Kedywie krótko
+ Lendo Antoni / Wilk / Plut. / Ranny na Czerwonym Bagnie / 15.10.1944
+ Lendo Franciszek / Kmicic / Kpr./plut. / Walczył na Czerwonym Bagnie. Służył w Wojsku Polskim. Zmarł w 1986 r. / 20.05.1917
+ Rabek Henryk / Wichura / Kpr. pchor. / Pochodził z Warszawy. Zginął pod Okołem
+ Kadłubowski Jan / Lis / Zginął w okolicach Sośni, zm. 1944
+ Świacki Henryk / Konar / Plut. / 25.09.1922
+ Świacki Tadeusz Saturnin / Saturn / Plut. / Poległ we wsi Okół / 10.10.1926
+ Truszkowski Ryszard / Ryś / Kpr. / Uczestniczył w akcji pod Okołem; walczył na Grzędach; zginął przechodząc przez front / 1926
+ Sierakowski Leon / Siergiej / Kpr. / W konspiracji od 1941; walczył w akcji „Burza”. Po wojnie był w konspiracji antykomunistycznej; więziony / 28.05.1921
+ Masłowski Jan / Ładny / Strz. / Zginął w okolicach Sośni / 07.1944
+ Żbikowski Władysław / Klucz / Magazynier broni / 15.10.1899
+ Niewiarowski Jan / Gołąb / Kpr. / 1913
+ Grajewski Jan/Henryk? / Kielnia / Kpr./plut. / Z zawodu murarz. Przed wojną płatnie prowadził Strzelca w Białaszewie / 15.10.1903
+ Świderski Czesław / Mrozek / Więzień NKWD w Łomży i Mińsku, w konspiracji był w SZP-ZWZ-AK, walczył na Czerwonym Bagnie, ranny
+ Węcek Tadeusz / Wit / Strz. / Ukończył Szkołę Podchorążych w rejonie Szczuczyna / 18.12.1927
+ ? / Pochodził ze Szczuczyna; został zabity siekierą podczas jednej z akcji
+ Bućko Jan / Komar/ 20.12.1923
+ Rudzki Czesław / Korsarz / Plut. pchor. / Brał udział w akcji na Wiznę / 1922
+ Polkowski Tadeusz / Bocian / Brał dział w akcji na Wiznę; po wojnie pracował jako dróżnik koło Wiśniewa
+ Dziekoński Henryk / Hetman / Plut. / Dowodził drużyną 5 szwadronu 9 PSK AK. Po bitwie na Grzędach przebił się przez front. Prawdopodobnie zabity przez Niemców.
+ ? / Orsza

   Kedyw wykonał 42 wyroki śmierci. Według Franciszka Duby połowa z ofiar niesłusznie zginęła. W 1943 Kedyw wykonał egzekucję na niemieckim drożniku k. Nowej Wsi Ełckiej (?). Franciszek Duba sam wspomniał, że był to wyrok pochopny, gdyż nie było potwierdzonych zarzutów wobec zabitego. Franciszek Duba wspomniał, że akcja ta nie miała szans powodzenia, a dowództwo AK wysłało całą piątkę w marcu 1944 r. na zatracenie. Sam „Grom” jest odpowiedzialny za śmierć 10 osób. Świadkami jego śmierci byli Daniło, Duba i 2 członków desantu.

Przypisy:

   [1] H. Witkowski, „Kedyw” okręgu warszawskiego Armii Krajowej w latach 1943-1944, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1985, s. 34.
   [2] J. Orzechowski, Aby pamięć nie zginęła. Służba Zwycięstwu Polski-Związek Walki Zbrojnej-Armia Krajowa na terenie powiatu grajewskiego w latach okupacji 1939-1944, Towarzystwo Miłośników Rajgrodu, Rajgród 1997.
   [3] T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939-1944, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1983, 118.
   [4] Ibidem, s. 289.
   [5] J. Figura, Żołnierze Polski Walczącej (1939-1947) (cz. 2). Obwód grajewski Związku Walki Zbrojnej – Armii Zbrojnej (w:) Studia Łomżyńskie T. VIII, s. 101-152.
   [6] Przemówienie członka Zarządu Obwodu S.Z.Ż.A.K. w Grajewie wygłoszone dnia 9.09.2000 roku przez Franciszka Karwowskiego w związku z 56. rocznicą bitwy na Grzędach, „Rajgrodzkie Echa”, 2000, Nr 9, s. 21.
   [7] Więcej na temat działalności konspiracyjnej braci Lendów: S. Kozikowski, Moje wojenne dzieciństwo (Działalność partyzancka rodziny Lendów), Zapis 2003, Nr 2 (10), s. 38-41.
   [8] J. Orzechowski, op. cit., s. 289.
   [9] Edward Żbikowski, Życiorys, maszynopis w zbiorach AGIH.
   [10] J. Orzechowski, Aby pamięć nie zginęła. Służba Zwycięstwu Polski Związek Walki Zbrojnej Armia Krajowa na terenie powiatu grajewskiego w latach okupacji 1939-1944, Towarzystwo Miłośników Rajgrodu, Rajgród 1997, s. 300.
   [11] Tak nazywano osoby, które jawnie współpracowały z Niemcami.
   [12] W. Świacki, Pamiętnik przechowany w beczce, Grajewo 2007, s. 252-253.
   [13] Majątek ziemski, zarządzany przez administrację hitlerowską, nazywano Liegenschaft.
   [14] Niemiecką policję ochrony kolei zwano Bahnschutzpolizei, a jej funkcjonariuszy – „bahnschutzami”.
   [15] W. Świacki, op. cit., s. 297.
   [16] Świeżo spadły śnieg, na którym wyraźnie odciskają się ślady.
   [17] W. Świacki, op. cit., s. 297.
   [18] Kazimierz Skwarski, Życiorys, rękopis w zbiorach AGIH.
   [19] W. Świacki, op. cit., s. 301.
   [20] Ibidem, s. 300.
   [21] W. Świacki pisze, że niniejsza akcja miała miejsce pod koniec czerwca. Ibidem, s.304.
   [22] H. Witkowski, op. cit., s. 46.
   [23] Wspomnienia Franciszka Duby.
   [24] W. Świacki, op. cit., 321-322.