Spis treści


Działalność księdza Janucika

   Niemal w każdej miejscowości są osoby, których działalność została na długo zapamiętana przez jej mieszkańców. W obu miejscowościach, które są wyszczególnione w niniejszym artykule, postacią taka był niewątpliwie ksiądz Józef Janucik. Przez pewien czas był on proboszczem w miejscowej parafii.
   Urodził się on 9 marca 1896 r. we wsi Kowalewszczyzna jako syn Onufrego i Dominiki z domu Krysiewicz. Do szkoły podstawowej uczęszczał w Daszawie, (w pobliżu miasta Stryj w Galicji Wschodniej). Szkołę tę  prowadzili księża Sajezjanie. Następnie uczył się w Seminarium Duchownym w Łomży. Święcenia kapłańskie przyjął 19 lutego 1928 r. Odtąd przez kilka lat związany był z szeroko rozumianą Ziemią Białostocką. Od 1 marca do 1 września 1928 r. był wikariuszem w Płonce (w okolicach Łap). Natomiast od 1 września 1928 r. do 1 grudnia 1928 r. pełnił funkcję wikariusza w Lipsku nad Biebrzą, a od 1 grudnia 1928 do 1 grudnia 1929 r. – wikariusza w Piątnicy. Następnie, od 1 grudnia 1929 r. do 1 września 1930 r. pełnił obowiązki administratora parafii Poryte (w pobliżu Stawisk). Od 1 września 1930 do 1 grudnia 1934 r. był wikariuszem w Ostrowi Mazowieckiej, a od 1 grudnia 1934 r. do 1 lipca 1937 r. – proboszczem Rygałówki (koło Lipska). Proboszczem parafii Kapice – Przechody został  w dniu 1 lipca 1937 r.
[ix]
   Przy opisywaniu działalności księdza Janucika do czasu wybuchu wojny, należy wspomnieć, iż Henryk Łosiewicz – który wówczas uczęszczał jeszcze do szkoły powszechnej – nie przypomniał sobie żadnych faktów. Inaczej jest natomiast z okresem okupacji sowieckiej.
   W rozmowie z rodziną Łosiewiczów na przełomie lutego i marca 1940 r. ksiądz wspomniał, że Przechody opuścił na przełomie września i października 1939 r. Tymczasowo zamieszkał w Kapicach. Ze strony sowietów i współpracujących z nimi Polaków, obawiał się aresztu, a nawet rozstrzelania. Następnie wspomniał, że podczas uroczystości Komunii Świętej w 1940 r. Franciszek Kuczyński przyszedł razem z dwoma żołnierzami sowieckimi do kościoła. W tym czasie ksiądz Janucik spowiadał dzieci. Żołnierze sowieccy obstawili wejście główne do świątyni, natomiast Kuczyński podszedł do księdza i coś mu powiedział. Przypuszczalnie poinformował, że będzie na niego czekał  w zakrystii, gdzie sam wkrótce się udał. Ksiądz w międzyczasie zakończył spowiedź i poszedł za nim. Treści rozmowy oczywiście nikt nie znał poza jej uczestnikami. Można jedynie nadmienić, że Franciszek Kuczyński miał o wiele więcej do powiedzenia, natomiast ksiądz – do wysłuchania. Niemniej fakt jej przeprowadzenia świadczy o zainteresowaniu się władz lokalnych funkcjonowaniem kościoła (najpewniej z punktu widzenia ingerencji w jego sprawy). 
   W tym miejscu należy poruszyć kwestię wspomnień Aleksandra Orłowskiego
[x], obecnie mieszkającego w Rumii[xi]. Otóż nadmienił on, że na prośbę księdza Janucika jedna z miejscowych nauczycielek, Celina Orłowska, wpuszczała dzieci przez okno budynku szkoły powszechnej. Odbywały się tam lekcje religii, której nauczanie było w Związku Radzieckim utrudnione. O nauczaniu dowiedzieli się milicjanci – bracia Szarneccy[xii]. Najpierw dokonali oni aresztowania księdza, a następnie zasugerowali władzom sielsowietu[xiii]w Przechodach, żeby go rozstrzelać. Gdy wiadomość o tym stała się znana mieszkańcom Kapic, stanęli oni w obronie księdza. Przedstawiciel sielsowietu, widocznie określił, że zaistniała sytuacja groziła otwartym buntem okolicznych mieszkańców. Takim stanowiskiem należy określić jego odpowiedź, iż nauczanie religii w ZSRR nie jest zakazane, a tym bardziej nie jest zbrodnią. Z punktu widzenia człowieka, który reprezentował władzę, najlepiej było uspokoić lokalną społeczność i odwrócić jej uwagę od wszelkich oznak nieprawidłowości, aby nie zniechęcić jej do siebie i nie spowodować jej współpracy z – rodzącym się już wówczas – ruchem oporu. Interwencja parafian w obronie proboszcza poskutkowała – został on uwolniony z aresztu.
   Informacje z powyższej relacji są sprzeczne z tymi, jakie podaje Henryk Łosiewicz oraz ks. Bronisław Ksepko[xiv]. Z ich wspomnień wynika, iż Józef Janucik opuścił parafię Kapice-Przechody natychmiast po zajęciu tych terenów przez Sowietów jesienią 1939 roku. Na jego miejsce z Białaszewa przybył ks. Bronisław Ksepko, którego o to poprosili wierni.
   Natomiast Henryk Łosiewicz stanowczo zakwestionował fakt aresztowania księdza. W ogóle zaprzeczył, by wymieniony duchowny był obecny w tej miejscowości podczas okupacji sowieckiej. Co do księdza nadmienił on, że jak wojna się zaczęła, to w Przechodach posługę kapłańską pełnił już ktoś inny (możliwe, że był to ks. Ksepko). Henryk Łosiewicz zgadzał się natomiast z tym, że z Kapic przybyła do Przechód grupa ludzi. Niemożliwe jest jednak ustalenie celu ich przybycia.
   Na temat księdza Henryk Łosiewicz wspomniał ponadto: „On mówił, że Kapice namówili jego, że przechodzka władza może dokuczać księdzowi. To ksiądz wróci do nas. Tutaj damy mieszkanie i tutaj będzie msze odprawiał. No i jednego razu przyszli we trzech karabinierzy z czerwonymi gwiazdami z Przechód do Kapic. I kazali księdzowi, żeby założył [zaprzągł] konia i przyjechał do Przychodów. Przyjechali rowerami. Z powrotem żołnierze rowerami jechali, a ksiądz jechał furmanką. Powiedzieli mu tak: Niech ksiądz idzie na plebanię i nie opuszcza Przechodów. Nic tu księdzowi nie grozi, żeby ksiądz miał przed nami uciekać. Ale to jeszcze sowietów nie było. To oni sami, te ludowce, te władze, czynili. Była gmina przedwojenna[xv] i tam oni zrobili sobie ten urząd. Najgorzej ten ksiądz bał się tego Machiny, przywódcy, ale okazało się to na dobre. [Żołnierze] przynieśli księdzowi taki kawałek karteczki, żeby przyjechał przed gminę, bo te urzędniki muszą jechać gdzieś w drogę. Konia zaobrokował, pod gminę podjechał i siedzi na wozie. No i ten urząd cały już się schodził”.
   Ksiądz wspomniał państwu Łosiewiczom własne odczucia ze spotkania z Machiną: „Ale patrzę, że – bo to blisko sielsowietu ten Machina mieszkał – drżałem przed nim. Co on teraz zrobi, uczyni ze mną. Kilka metry przeszedł, przeze mnie obejrzał się, że to ja siedzę – ksiądz. Wrócił i mówi: „Co tu ksiądz robi?” Ja nie mogłem z tego strachu przepowiedzieć. Daję mu tę kartkę. On patrzy na tę kartkę i mówi: „Kto to doniósł tę kartkę?”. No mówię: „Ta władza”. „Niech ksiądz stąd się zabiera. Ksiądz ma kościół. Ma ksiądz swoją robotę w kościele. Mojego podpisu nie będzie, gdzie ksiądz nie czyni takich rzeczy, których kto będzie księdzowi nakazywał”. „Dziękuję, panie Machina”. On poszedł do gminy, do tego sielsowietu, a ja zakryty przyjechałem do domu. I oni więcej do mnie się nie czepiali. Machina widocznie im tak nakazał”. Henryk Łosiewicz skomentował to wydarzenie następująco: „ci ludowcy po prostu wstydzili się tego, że ksiądz przed nimi ucieka. To poszli go i sprowadzili i powiedzieli: Miejsce księdza w Przechodach”.
   Następnie przez pewien czas duchowny przebywał w Kapicach. Jeszcze w czasie okupacji sowieckiej ksiądz powrócił na plebanię w Przechodach. Za kościołem stał mały domek, w którym ksiądz zamieszkał. „Tam miał choć spokój od tych ogonków co stali”. Z księdzem mieszkała też siostra zakonna. Nazywano ją „Ksepczanka”[xvi]. Nie wiadomo skąd pochodziła i gdzie mieszkała jej najbliższa rodzina. Henryk Łosiewicz usłyszał, że zakonnica posługiwała księdzowi jako gospodyni.
   Ksiądz Józef Janucik przebywał w Przechodach aż do lata 1944 r. Wówczas wojsko niemieckie zajęło Przechody. Ksiądz zbiegł z mieszkańcami wioski na łąki, a następnie udali się w stronę Kapic. Z kolei po zajęciu przez Niemców także tej miejscowości, ksiądz dostał się do niewoli. Przez pewien czas był trzymany razem z mieszkańcami na cmentarzu, a potem wszystkich pognano do Grajewa. Właśnie tam w lutym spotkał duchownego Henryk Łosiewicz. Ksiądz Janucik do Przechód już nie wrócił. (Istnieje przypuszczenie, że mógł jedynie zajechać okazjonalnie).
   Pomimo tego, iż wiele faktów z działalności duchownego podczas okupacji jest wiadoma, to jednak trudno ustalić kilka istotnych nieścisłości. Przede wszystkim nie wiadomo na jaką skalę ksiądz zaangażowany był w działalność konspiracyjną. Jak mogły wyglądać jego relacje z partyzantami? Gdyby faktycznie był współpracownikiem podziemia niepodległościowego, to świadczyłoby to o jego dobrym zakonspirowaniu, gdyż Henryk Łosiewicz ani Józef Pachucki nic o tym fakcie nie wspomnieli. Sama inwigilacja ze strony lokalnych władz nie musiała być dowodem na działalność podziemną. Jeśli był w konspiracji, to istotna wydaje się być geneza jego aktywności na tym polu. Czy działalność ta trwała nieprzerwanie od okupacji sowieckiej doi nadejścia Niemców/, czy też były momenty zwątpienia i zawieszenia aktywności?
   Dlaczego akurat ksiądz Janucik miał być działaczem niepodległościowym? Są na to dwa ważne powody. Pierwszym jest to, że szczególnie w okresie ciężkiego terroru księża dawali wiernym wiarę w przetrwanie i czasami aktywnie udzielali się w konspiracji. Natomiast z drugiej strony można posłużyć się biografią księdza Janucika, który po zakończeniu okupacji hitlerowskiej współpracował z podziemiem antykomunistycznym. Był łącznikiem i działał w propagandzie AKO/WiN. (Podobieństw w położeniu księdza w czasie okupacji i po wojnie można doszukiwać się więcej. M. in. po przeniesieniu do Radziłowa, ksiądz Janucik założył zakon i nauczał religii. Gdy doniesiono o tym na posterunek UB i duchowny został wezwany. W czasie przesłuchania nie wykazywał lęku przed funkcjonariuszami. W rezultacie funkcjonariusze zwolnili księdza[xvii]).
   Ponadto przypuszczenia o działalności podziemnej duchownego są tym bardziej uzasadnione, że wymieniony duchowny miał radykalnie odmienny system wartości od urzędujących władz sowieckich (a po wojnie rodzimych komunistów)


Parafia Przechody – Kapice

   Osobną kwestią, chociaż oczywiście związaną z postacią księdza Janucika, jest budowa kościoła parafialnego w Przechodach. Zaczęła się ona w 1933 r. Budowa parafii w każdej miejscowości skupiała uwagę okolicznej społeczności, dla której była to swojego rodzaju nobilitacja.
   Według wspomnień Henryka Łosiewicza świątynia nie została dokończona do momentu wybuchu działań wojennych we wrześniu 1939 r. „W kościele, tam gdzie ołtarz, podłogi nawet nie było. Cegły były ułożone, tam było trochę odgrodzono i tam się mieściły, był ołtarz zrobiony”. Co do wymiarów kościoła, to miał on długość około 20 metrów, a szerokość – 10 metrów. Całość uzupełniała wysoka wieża (trudno ocenić jaka dokładnie była jej wysokość).
   Latem 1944 r. przechodzki kościół został wysadzony dynamitem przez Niemców. Zniszczenia wówczas uległy również następujące budynki: plebania, dom pracowników parafii i zabudowania gospodarcze. Henryk Łosiewicz wspomniał, że to mógł być lipiec, ale niewątpliwie zdarzenie miało miejsce później, kiedy skutki działalności partyzantów w okolicy, stały się dotkliwe dla okupanta, a to z kolei powodowało jego represje. „Już chyba słonko zachodziło wtenczas. Wybuch poszedł pod obłoki i ten cały kościół runął. To chyba był lipiec. Bo to było wojsko [Wehrmacht] w wiosce”. (…)Jak oni tę wioskę minowali, to ja nie wiem czy w wiosce kto był. Bo to już każdy się kierował do lasu, w tym czasie, jak oni minowali. Tego nikt się nie spodziewał, że oni zminują kościół”.
   Henryk Łosiewicz przypuszcza, że gdyby ksiądz nie uciekał, to prawdopodobnie przekonałby żołnierzy do zaniechania wysadzenia świątyni. Jednak należy wątpić, czy jakiekolwiek starania ze strony polskiej – a więc nie tylko księdza – odniosłyby pozytywny skutek. Żołnierze bowiem wykonywali polecenia przełożonych, a ci (na Ziemi Grajewskiej) nie brali udziału w akcjach skierowanych przeciw ludności cywilnej.  
   Henryk Łosiewicz po powrocie do Przechód widział rumowisko, jakie pozostało po świątyni. Cegły z kościoła porozrzucane były na dużej przestrzeni. Według niego niektóry część ścian znajdowały się nawet kilometr od miejsc, w którym stał kościół. W pobliżu stał przydrożny krzyż, który po wybuchu znajdował się około 50 metrów od pierwotnego miejsca. Mieszkańcy, w tym Henryk Łosiewicz, wsadzili ten krzyż na kamienicę służącą do święcenia wody. Na podobną odległość zostały porozrzucane siłą wybuchu kamienie: jeden na wodę święconą, a drugi znajdował się uprzednio w podstawie krzyża. 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież