Spis treści


Zbrodnie hitlerowskie

   Złudzenia na to, iż wraz z końcem władzy sowieckiej, skończy się terror, rozwiały się już w pierwszych godzinach okupacji hitlerowskiej. Nie opodal Kapic lotnicy z 1 Floty Powietrznej Luftwaffe zastrzelili mieszkańca tej wsi, który podszedł do uszkodzonego samolot. Śmierć i tortury spotykały nie tylko w rodzinnej wsi, ale i w innych miejscowościach[xix]. Już 22 czerwca 1941 r. mieszkańcy Przechód spotykali się z aktami barbarzyństwa ze strony nowych prześladowców. W Rudzie żołnierze Wehrmachtu rozstrzelali 12 osób cywilnych. 7 z nich zostało zidentyfikowanych: czworo pochodziło z Kapic, a dwie z Przechód i jedna z Sojczyna Borowego. Spośród zabitych było jedno dziecko, a resztę stanowili rolnicy. Zwłoki zostały zakopane w polu. Po wojnie szczątki ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Grajewie[xx].  
   Podczas okupacji hitlerowskiej w Przechodach przebywał między innymi Franciszek Machina, brat Władysława[xxi]. Na temat jego życiorysu posiadamy bardzo znikome informacje. Wiadomo, że czasami odwiedzał Stefanię Witkowską, sąsiadkę państwa Łosiewiczów. W cytowanej wielokrotnie relacji mamy wzmiankę o okolicznościach jego śmierci. Miało to miejsce niedługo po nadejściu Niemców, a więc latem 1941 r. Nie wiadomo, czy w tak krótkim czasie Niemcy zdążyli zastosować jakiekolwiek szykany wobec jego osoby. Powstało przypuszczenie, że mógł ktoś donieść na jego rodzinę. Jednak gdyby tak było, to raczej za cel Niemcy wzięliby jego Władysława, a nie jego brata. Gdy Machina wyszedł z mieszkania na dwór, zauważył jadący samochód z żołnierzami niemieckimi. Prawdopodobnie obawiał się, ze udają się po niego. W związku z tym zaczął uciekać. Według Henryka Łosiewicza gdyby nie taki przejaw paniki to prawdopodobnie nie skończyłoby się tak tragicznie. Machina wybiegł za stodołę, gdyż nie miał innego wyjścia. Natomiast Niemcy pojechali samochodem za nim. Uciekinier zdążył jedynie wbiec na pole z ziemniakami, gdzie dosięgły go niemieckie kule. Należy w tym miejscu dodać, że podobnie (ale rzadko) zachowywali sie także członkowie konspiracji. Z tego też względu Niemcy, widząc takie zachowanie, strzelali do uciekających.
   Osoby, które podczas okupacji sowieckiej chodziły z karabinami, po nadejściu Niemców ukrywały się. Jednak pomimo wzmożonych środków ostrożności kilku z nich zostało aresztowanych przez Niemców. Następnie wywieziono ich w nieznanym kierunku. Brak informacji na temat ich dalszych losów. Wiele wskazuje, że zostali oni wydani przez jednego z mieszkańców, którego rodzina prawdopodobnie ucierpiała ze strony sowietów.
   W bliżej nieokreślonym czasie hitlerowcy zamordowali w Przechodach Leokadię Łojewską. Miała wtedy około 40 lat i była w zaawansowanej ciąży.
   Największą tragedią mieszkańców Przychód i Kapic była pacyfikacji obu wsi latem 1944 r. Gdy do pierwszej z powyżej wymienionych miejscowości wkroczyli żołnierze niemieccy, dopuścili się rabunku w opuszczonych budynkach. Mieszkańcy Przechód zbiegli w stronę Kapic, gdzie jeszcze nie było wojska. Natomiast część zbiegła na łąki (Czerwone Bagna). Niewiele później Niemcy wkroczyli także do Kapic, wygonili ludność z mieszkań, dopuścili się kradzieży, a następnie spalili budynki. Był to odwet Wehrmachtu za to, że partyzanci „często tam stwarzali za Niemców bójkę”. W tym czasie, gdy pacyfikowano Przechody, Henryk Łosiewicz przebywał u swojego wujka w Kapicach. Następnie, gdy stało się pewne, że Niemcy wkrótce wkroczą również do Kapic, zdołał zbiec razem z częścią mieszkańców. Niebawem przedostał się on do Grajewa, gdzie udało się mu doczekać końca okupacji. Informacje na temat wydarzeń, jakie miały miejsce po opuszczeniu Kapic, czerpał od naocznych świadków. Ci, którzy pozostali w obu miejscowościach, doznali ciężkich szykan ze strony okupanta. Ludność Przechód i Kapic najpierw stłoczono w jedno miejsce, a następnie pod eskortą wojska zegnano na miejscowy cmentarz. Tam nocowali. Przetrzymywani byli pod strażą wojsk niemieckich. Spośród uwięzionych cywili, także tych z innych miejscowości, dokonano selekcji. Mężczyzn wyznaczono do kopania okopów. Były to przeszkody naturalne, które miały służyć do obrony wojsk niemieckich przed spodziewanym atakiem Armii Czerwonej. Jak się wkrótce okazało nie na wiele one się zdały.
   W wyniku pacyfikacji zginęło co najmniej kilkanaście osób. Dokładna liczba jest niemożliwa do ustalenia. Obok osób o tych samych danych widnieją różne miejsca mordu. Natomiast w pamięci ludzkiej wydarzenia te utkwiły jako traumatyczne przeżycie. Józef Pachucki, który wówczas mieszkał w Kapicach, wymienił nazwiska osób, które zostały zamordowane przez hitlerowców 10 września 1944 r. w brzezinach Ciszewskich. Zabitych pochowano we wspólnym grobie w Ciszewie. Po wojnie ciała ich ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Grajewie. 
Sokołowski Aleksander z Kapic – żona, lat 20, z córką, lat 12,
Rogiński – pochodzący z Sośni,
Masłowski i dwoje dzieci,
Masłowski Władysław, żona Anna,
Kolankiewicz – Kapice, urodzony 1924r.,
Cybula Adam z żoną,
Cybula Jan z żoną,
Witkowski z Kowalewa z żoną i dziećmi,
Mikulski Izydor, z żoną i dziećmi,
Mikulski Marian – kawaler,
Kisielewski Wawruk z córką i dwoma synami,
Zyskowski Bolesław z żoną i dwoma synami,
Zyskowski Edward, brat Bolesława,
Maciorowski Marcin z Przechód,
Sawicki Antoni,
Sztachelski Selwut[xxii].
   Ponadto, tuż przed zakończeniem okupacji hitlerowskiej, 20 stycznia 1945 r. w lesie Kosówka wśród około 120 osób, zamordowani zostali: Jan Machina z Przechód, (ur. 1897 r.), Aleksander Maciorowski z Przechód (ur. 1914 r.), Józef Kuczyński z Przechód (ur. 1916r.), Zofia Łosiewicz z Przechód (ur. 1908 r.), Genowefa Łosiewicz z Przechód (ur. 1915 r.), Paweł Zyskowski z Kapic (1928 r.), Jan Witkowski (ur. 1915 r.), Jadwiga Witkowska 24 lata, (ur. 1921 r.) Stanisław Sokołowski (ur. 1928 r.), Stanisława Sokołowska (ur. 1894 r.).        


Ruch oporu

   Reakcję na postępowanie obu okupantów wobec ludności miejscowej, stanowiło powstanie ruchu oporu. Podczas okupacji hitlerowskiej przybierało ono formę partyzantki, rzadziej biernego oporu. Wiadomo, że w Przechodach i Kapicach prześladowano funkcjonariuszy i urzędników polskiego państwa (m. in. Antoni Brzeski, służący w Policji Państwowej, więziony w Łomży, wyszedł na wolność w wyniku niemieckiego ataku na Związek Radziecki).
   Podczas okupacji sowieckiej w Kapicach, u Stanisław Gryczkowskiego, ukrywał się razem z braćmi por. Jasiński, organizator konspiracji antykomunistycznej. Ponadto niektórzy mieszkańcy ( m. in. Bronisław Maciorowski, członek Stronnictwa Narodowego) działali w Polskim Związku Powstańczym.
   Natomiast podczas okupacji hitlerowskiej opór przyjął bardziej zróżnicowane formy. W związku z większymi ofiarami, jakie ponoszono po 1941 r., zwiększyły się również szeregi osób stanowczo sprzeciwiających się rządom niemieckim. W Przechodach, a także i w innych miejscowościach powiatu szczuczyńskiego wiele osób współpracowało z podziemiem, udzielało schronienia osobom poszukiwanym przez władze okupacyjne itp.
   Wśród osób ukrywających były czołowe postacie podziemia grajewskiego. Wiosną 1941 r., w ostatnich tygodniach okupacji sowieckiej, w Przechodach zamieszkiwała rodzina Władysława Świackiego. Pracował on tam jako szewc. Wkrótce o jego pobycie poinformowano NKWD, które kilkakrotnie go przesłuchiwało. Po wybuchu wojny niemiecko – radzieckiej w czerwcu 1941 roku rodzina Świackich zamieszkała w Grajewie.
   Osobami ukrywającymi się było również małżeństwo Zofii i Aleksandra Aleksiejewów, które właśnie opuściło Grajewo. Przebywali oni w Przechodach od 1942 r. Schronieniu udzielił im ksiądz Janucik. Aleksander Aleksiejew pełnił funkcję organisty w miejscowej światyni[xxiii].
   Inne formy działalności, skierowanej przeciw władzom okupacyjnym, uwidoczniły się dopiero w 1943 r. Wówczas w okolicy działała grupa dywersyjna „Sępa” (Władysław Świacki). W Kapicach mieściła się jedna z jego baz żywnościowych, którą kierował ukrywający się tam Antoni Walkowiak ps. „Żuraw”[xxiv]. Pominięcie przez obu rozmówców o tym epizodzie świadczy, że był on znany jedynie wąskiej grupie, tak więc większość mieszkańców – a tym bardziej Niemcy – nie znała nazwisk współpracowników partyzantów.     
   Podczas okupacji hitlerowskiej w Białaszewie, a następnie w Przechodach i Ciemnoszyjach, działał Antoni Brzeski. Na polecenie przełożonych z ZWZ-AK służył on w szeregach Hilfspolizei[xxv]. Był on współpracownikiem Alfonsa Perzanowskiego ps. „Paw”. Latem 1944 r., podczas służby w Przechodach, skierował do 9 PSK AK dwóch dezerterów z Wehrmachtu. Byli to Ślązacy, mówiący po polsku, ale z przymusu wcieleni do armii niemieckiej[xxvi].
   W konspiracji działali również następujący mieszkańcy Kapic (w znacznej części zwerbowani przez Kajetana Barszczewskiego ps. „Żak”: Zyskowski Wincenty ps. „Wichura”, Wyłuda (imię nieznane) ps. „Rybka”,  Aleksander Gryczkowski ps. „Grzmot”, Stanisław Gryczkowski ps. „Kawka”, Alojzy Kalicki ps. „Kret”, Stanisław Kalicki ps. „Dzik”, Józef Gontarski ps. „Budzik”, Aleksander Krasnoborski (ps. NN), łącznik „Żurawia”, a z Przechód m. in. Henryk Chmielewski ps. „Czarny”[xxvii]. W lesie koło Kapic, partyzanci uzgodnili przekazywanie dostaw, gdzie Franciszek Witkowski odbierał broń, amunicję i granaty. Pochodziły one z niemieckich transportów rozładowywanych przez partyzantów (grupa Bolesława Durczaka ps. „Kapusta”).
   Podczas okupacji hitlerowskiej część mieszkańców obu miejscowości pracowała przy naprawie drogi Ełk – Białystok, wykonanej z pryzmy kamienia polnego, część mieszkańców wywieziono na prace przymusowe do Niemiec (m. in. w ełckich brygadach remontowych przy wymianie podkładów kolejowych między stacjami Prostki i Grajewo). Wielu mieszkańców pracowało również w wojskowej bazie materiałów budowlanych przy stacji kolejowej Podlasek.
   Historia obu miejscowości podczas drugiej wojny światowej było zdeterminowana przez ich położenie geograficzne. Leżały nie opodal bagien nadbiebrzańskich, które już w 1939 r. były terenem przemarszów oddziałów wojskowych (m. in. płk Jerzy Dąmbrowski). Biorąc pod uwagę okupację hitlerowską wyraźne to stało się nie tyle w 1939 r., ale w 1944 r. Wówczas na pobliskim Czerwonym Bagnie formował się konspiracyjny spieszony 9 Pułk Strzelców Konnych Armii Krajowej. Latem 1944 r., podczas Akcji „Burza”, w pobliżu obu miejscowości dochodziło do operacji dywersyjnych ze strony partyzantów. Częściej miało to miejsce w pobliżu Kapic. Właśnie tam jedna z drużyn 3 szwadronu 9 PSK AK zaatakowała Niemców zbierających skoszone żyto. Akcją tą kierował plut. Józef Malinowski ps. „Młot”. 10 lipca 1944 r. w pobliżu Przechód partyzanci z 9 PSK AK zorganizowali zasadzkę. Akcją dowodził por. Piotr Bieniewski ps. „Niedziela”, dowodzący jednym ze szwadronów pułku. Poległo wówczas 3 żołnierzy niemieckich. Ponadto partyzanci zdobyli motocykl oraz broń. 3 dni później ten sam oficer dowodził kolejną zasadzką, w której zginęło kilku Niemców, a jeden żołnierz ze Śląska przyłączył się do partyzantów. Nadal pomagała również ludność cywilna. Mieszkaniec Kapic o nazwisku Kozikowski, członek AK, przyprowadził do obozu 9 PSK AK grupę spadochroniarzy sowieckich. Kapice były też jedną z miejscowości, do których latem 1944 r. dowożono żywność[xxviii]. Natomiast w Przechodach partyzanci odbierali dostawę amunicji dostarczoną przez łącznika rejonu Szczuczyn, Józefa Fajkowskiego ps. „Krakus”


Zakończenie

Obie miejscowości, jak wiele innych ucierpiało podczas II wojny światowej. Jednak niniejszy artykuł miał ukazać dzieje Przechód i Kapic nie tylko w oparciu o materiały pisane (służące jedynie jako uzupełnienie), lecz także o relacje osób, które pamiętają jeszcze te trudne wydarzenia. Nie mniej istotne było też pobudzenie do gorącej dyskusji nad wypełnianiem białych plam w historii miejscowości Ziemi Grajewskiej.  

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież