Życie i Praca - nr 12/1925


Wrażenia z procesu o zamordowanie Ruszczykowej. Sesja wyjazdowa Łomżyńskiego Sądu Okręgowego w Grajewie.

   Wielki dzień sądowy: sprawa o zamordowanie w Sojczynie Borowym Marjanny Ruszczykowej i o ciężkie poranienie jej córki. 55 świadków, 4 oskarżonych, 4 adwokatów, dwudniowe obrady w lokalu miejscowego Sądu pokoju.
   Sala szczupła, wejście za biletami, lecz drzwi sąsiednich ubikacji otwarte i wszędzie pełno ciekawych.
Wchodzę na salę sądową. Nie byłem tutaj od 11 lat, tj. od ostatniej sesji rosyjskiego Sądu Okręgowego w Grajewie. Jakżeż inny widok, niż wtedy, z przed 11 laty!
   Przy stole sędziowskim zamiast antypatycznych figur carskich czynowników- rusyfikatorów sympatyczne twarze polskich sędziów i podprokuratora Rzeczypospolitej.
   Nad ich głowami - miast drapieżnego ptaka dwugłowego - dumny Orzeł Biały, symbol wolności.
   Miast nienawistnych dźwięków języka Murawiewa i Apuchtina - w przemówieniach podprokuratora i adwokatów brzmi piękna mowa Reymonta i Sienkiewicza.
   Zamiast błazeńskiej komedji, jaką były obrady sądu rosyjskiego w Polsce, poważne, skupione rozprawy i przemówienia w języku ojczystym, z jednym jedynie celem - wymiaru sprawiedliwości.
   Na sali obok oskarżonych - miast chamowatych figur strażników rosyjskich - zgrabne eleganckie sylwetki policjantów o doskonałym moderunku, a w pierwszym szeregu krzeseł dla publiczności - zamiast pijackiej gęby moskiewskiego oficera straży ziemskiej-łapownika - polski komendant policji miejscowej o zgoła innym typie. Na ławie oskarżonych 4-ech młodych włościan ze wsi Sojczyn Borowy: Bolesław Jankiewicz, Władysław Cybula, Władysław Sulima i Paweł Wiśniewski. Tło sprawy niezwykłe: w jedną z nocy czerwcowych 1922 roku do mieszkania Marjanny Ruszczykowej we wsi Sojczyn Borowy wrzucono granat. Wybuch granatu spowodował śmierć Ruszczykowej, lecz ta przed śmiercią zdążyła udzielić niektórych wskazówek, kogo należy podejrzewać o dokonanie zbrodni. Wybuch spowodował nadto ciężkie poranienie córce Ruszczykowej, śpiącej z nią w jednej izbie.
   Niezwykła sprawa, bo wielka jest niewspółmierność między potwornością mordu z premedytacją a nikłością motywów tej zbrodni ze strony jej bezpośrednich wykonawców: Bolesław Jankiewicz zamierza zemstę na Ruszczykowej za oskarżenie go o kradzież kartofli i jednocześnie pragnie się pozbyć niebezpiecznego świadka, nabywa wiec granat wojskowy niemiecki, udziela wskazówek swoim wspólnikom, co mają czyni c, i ci dokonywują zbrodni w tym czasie, gdy sam Jankiewicz siedzi w areszcie za jakieś przewinienie i łatwo może udowodnić swoje alibi. Cóż jednak winna Ruszczykowa Cybuli i Sulimie, że decydują się na pozbawienie jej życia? Jakiż piekielny wpływ posiada na nich Jankiewicz, "wódz" i "komendant" występnych elementów wsi Sojczyn Borowy.
   Sprawa trudna, skomplikowana. Śledztwo ciągnęło się przeszło 2 lata. Oskarża długo energiczny, podprokurator Stanisław Rogowski - wybornie zna sprawę w najdrobniejszych szczegółach. Doskonale przemówienie obrońców: pp. Olszewskiego ze Szczuczyna i młodego dystyngowanego, zdolnego p. adwokata z Warszawy Dreszera. Krótko broni z urzędu p. Łuniewski. Z ogniem, z zapałem przemawia obrońca powoda cywilnego p. Kordaszewski z Łomży, dzielnie sekundując podprokuratorowi.
   Podnoszą się kolejno 4-ej oskarżeni i proszą o "uniewinnienie wyroku". Wreszcie po długich obradach późnym wieczorem 31 stycznia zapada wyrok: Jankiewicz - 15, Cybula - 12, Sulima - 10 lat ciężkiego więzienia, Wiśniewski - uniewinniony.
Zajeżdża samochód, odwozi skutych skazańców do wiezienia w Łomży. Pozostałe sprawy nie budzą już takiego zainteresowania...


Włodzimierz Wiszniewski