Dziennik Białostocki - nr 275/1928


Z pobytu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej na terenie Województwa Białostockiego w dniach 26-28 IX 1928 roku.

   Pan Prezydent podjeżdżał do Grajewa. Na 1/4 kilometra przed miastem wystawiony był szwadron honorowy 9-go pułku Strzelców Konnych z dowódcą O.K. P. Generałem Litwinowiczem i pułkownik. 9 p. Strzelców Konnych Grabowskim na czele. Pan Prezydent zatrzymał się na chwilę, witając się z Generałem Litwinowiczem i płk. Grabowskim.
   Przy bramie triumfalnej rzęsiście oświetlonej zebrały się tłumy publiczności, straż ogniowa z pochodniami, organizacje społeczne ze sztandarami itd. P. Prezydent wśród niemilknących okrzyków ludności „niechaj żyje” i przy dźwiękach hymnu narodowego powoli przejechał przez miasto udając się do maj. Bogusze do p. Żelechowskiego.
   Dnia 27 IX punktualnie o godz. 9 wyjechał p. Wicewojewoda Tyszko wraz z Komendantem Wojew. PP. Charlemagne do maj. Bogusze, aby towarzyszyć P. Prezydentowi w drodze do koszar na święto wręczenia sztandaru 9-mu pułkowi Strzelców Konnych.
   W Grajewie na rynku oczekiwały Dostojnego Gościa tłumy ludności, burmistrz miasta Perlitz na czele rady miejskiej, młodzież szkolna, organizacje przysposobienia wojskowego i straż pożarna wraz z orkiestrą.
   Przy bramie kazał P. Prezydent zatrzymać swe auto i wysiadł. Tu wręczył burmistrz miasta Panu Prezydentowi chleb i sól i na pięknej poduszce klucze miasta wykonane artystycznie przez ślusarza Mikołajewskiego i przemówił w te słowa:
   „Panie Prezydencie! Z uczuciem dumy i radości staję przed Tobą, aby w imieniu powierzonego mej pieczy miasta złożyć Dostojnej Twej Osobie należyty hołd.
   Wielki to dziś dzień dla cię ludu grajewski, bowiem uosobienie Majestatu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Jej Prezydent stopą Swą dotknął tej ziemi.
   I zebrały się tłumy mieszkańców, a śmiem zaznaczyć, że tu nie partje, nie klasy, lecz naród chyli swe czoło przed Majestatem Twoim Dostojny Panie, a z tą kromką chleba czarnego swoje bóle, swoje łzy i radości jak dziecku swemu radości podaje.
   Skromna jest nasza mieścina, skromny jej ludek, ale serce ma szczere, serca polskie, - z tem więc sercem na oścież otwieram bramy miasta dla Cię Najdostojnieszy Panie Prezydencie, a klucze od tych bram ośmielam złożyć Ci w darze. A kiedy przyjdzie chwila troski i kłopotów o losy Ojczyzny i czoło Twe zasępi, tedy racz wspomnieć, że hen tam nad granicą Pruską leży skromna mieścina; lud której gotów zawsze jest życie swe złożyć w ofierze na ołtarzu Ojczyzny. Z tem uczuciem witamy Cię Panie Prezydencie i wznoszę okrzyk „Pan Prezydent Rzeczypospolitej niech żyje”.
   Okrzyk burmistrza pochwyciły tłumy ludności i wśród niemilknących okrzyków „niech żyje” przeszedł P. Prezydent wzdłuż szpaleru i odjechał do koszar.
   Na placu ćwiczeń za koszarami urządzono ołtarz polowy i tam powitał P. Prezydenta 9-ty pułk Strzelców Konnych wraz z orkiestrą.
   Przy ołtarzu polowym celebrował mszę świętą ks. Biskup Gall. Kazanie wygłosił ks. prałat Jachimowicz, który w gorących słowach pouczał żołnierzy o ich obowiązkach względem Ojczyzny i sztandaru, który mają otrzymać. Następnie odczytał rotę przysięgi, którą pułk powtórzył. Nastąpiło wręczenie sztandaru przez P. Prezydenta pułkownikowi Grabowskiemu, który po złożeniu przysięgi oddał go chorążemu. P. Prezydent przyjął defiladę pułku, poczem odjechał do pułk. Grabowskiego, gdzie zatrzymał się do godz. 12 min. 20.
   W południe w mieszkaniu p. Starosty w reprezentacyjnej sali oczekiwały P. Prezydenta delegacje urzędników, nauczycielstwa, koła ziemian i ziemianek, wszystkich rad, magistratów miast i urzędów gminnych, gmin wyznaniowych żydowskich i organizacyj, celem złożenia hołdu Dostojnikowi. P. Prezydent przyjął delegacje. Pomiędzy innemi delegacji parafji różanostockiej powiatu sokólskiego, która przybyła z ks. proboszczem obiecał zająć się serdecznie zwrotem cudownego obrazu Matki Boskiej, wywiezionego przez Rosjan w roku 1915.
   Następnie udał się P. Prezydent do koszar gdzie wziął udział w obiedzie żołnierskim.
   Płk. Grabowski podziękował w gorących słowach P. Prezydentowi za zaszczyt, jaki wyświadczył pułkowi i przyrzekł w imieniu pułku, że kiedy nadejdzie potrzeba, pułk własną krwią przepieczętuje swą wierność Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i Panu Prezydentowi.
   Wieczorem P. Prezydent przybył do Kasyna Oficerskiego w koszarach, aby zaszczycić swą obecnością raut.
   W trzecim dniu pobytu P. Prezydent (...) odjechał przez Grajewo do Augustowa.