Głos Ziemi Białostockiej - nr 27/1930


Rajgród - Nastroje w pasie granicznym

   Mała mieścina powiatu szczuczyńskiego, na pograniczu Prus Wschodnich żyje życiem nerwowem obecnej chwili przełomowej w ustroju Państwa.
   W dniu 31 października r. b. w budynku miejscowej remizy strażackiej ludno i gwarno. To kobiety, zebrane na wiec przedwyborczy, czując się równouprawnionemi politycznie, debatują za kim głos swój mają oddać, boć zbliżają się wybory do Sejmu, a im chodzi również o ład i porządek w kraju. Zebrania zagaja p. St. Zamierowska; przemawiają pp.: Zalewska, Gniewińska i inne.
   Po krótkich debatach uradzono jednogłośnie, że tylko „Dziadek” porządek i ład wprowadzić może i nikt więcej. My kobiety sejmowładztwa mamy już dosyć, do czego dobrego ono nie doprowadziło: ciągłe swary i kłótnie, a tu człowiek pracuje w pocie czoła na roli, byle opłacić podatki. W ręce „Dziadka” powierzamy Rządy i za nim głosować będziemy, bo on wszystkich uspokoi”. Tak mówi jedna z pracowitych gospodyń. „Gdybym czytać i pisać umiała, powiedziałabym więcej” – powtarza.
   Długo niemilknące okrzyki „Niech nam żyje Marszałek” przerywając martwą ciszę spokojnego miasteczka, a echo, unoszone srebrnemi falami wód jeziora Rajgrodzkiego, niesie hen daleko ponad granicę Prus Wschodnich na Mazury potężny głos, wyrywający się z piersi kobiet – Polek.
   „Szczęść nam Boże w naszej pracy” wznosi przewodnicząca na zakończenie obrad. „Dziękujemy” wyrywa się z ust całego tłumu.