Głos Ziemi Białostockiej - nr 43/1930

Ofiara twardej służby na posterunku granicznym

   Przed tygodniem w rowie przydrożnym na szlaku szosy Grajewo - Osowiec znaleziono zwłoki strażnika granicznego, przykryty mchem i gałęziami krzaków. Liczne ślady uderzeń na ciele wskazywały, że zabity stoczył ciężką walkę w obronie swego życia. Zabity znajdował się bez butów, pasa i broni, oraz bez żadnych dokumentów.
   Początkowo nie było wiadomo, czyje zwłoki pozbawione ostatniej usługi pogrzebowej moczył deszcz jesienny. Obecnie ustalono, że tragicznie zabitym jest Andrzej Pacholski, kierownik placówki Straży Granicznej we wsi Ciemnoszyje, znany ze swej gorliwości służbowej i bezwzględnego tępienia przemytnictwa.
   Tragicznego dnia Pacholski wyjechał rowerem z Grajewa do swej placówki. W drodze, zaskoczony - prawdopodbnie znienacka - przez bandę żądnych zemsty przemytników, nie zdążył użyć w obronie swej broni palnej i padł ofiarą zbrodniczych ciosów. Zbrodniarze po dokonaniu morderstwa ukryli zwłoki pod mchem i krzakami, poczem zrabowali nieboszczykowi buty, broń, rower i dokumenty.
   Władze policyjne i straż graniczna wszczęły wspólnie energiczne śledztwo w celu wykrycia sprawców morderstwa.