Głos Ziemi Białostockiej - nr 171/1931


Przebieg dnia na kolonjach harcerskich

   Jak mija czas na kolonjach harcerskich nad Jeziorem Rajgrodzkim?
   Godzina 7 rano pobudka, otwierająca dzień pełen ruchu, życia i piękna. W chwilę potem kilkadziesiąt opalonych ciał maszeruje na boisko. 15-to minutowe ćwiczenia prostują ciało i dają pogodę ducha, jako trening potrzebny do spędzenia całego dnia z należytą energią. Myte w zimnej wodzie znajduje ciało pożądaną czystość i orzeźwienie. Czuje się po prostu jak wchodzi w krew jakaś moc, siła, energia i zadowolenie. Modlitwa i wzniesienie sztandaru na maszt. Śniadanie. Tryskające życiem i zdrowiem twarze obozownic, trzaskając rytmem szczęk, spożywają z apetytem prosty lecz zdrowy posiłek poranny. Teraz następuje uporządkowanie namiotów, inspekcja, koła oświatowe, praca w obozie, a każdy z tych punktów porządku dziennego wymaga racjonalnego wysiłku umysłu i ciała, prowadzącego do wyrobienia poczucia obowiązkowości, współpracy i życia społecznego. Życie w obozie oparte jest na pracy zbiorowej, która zaciera różnice społeczne, a stwarza zasady demokratyzmu. Wyczerpane i spocone schodzą harcerki do jeziora, aby znaleźć ochłodę i nową energię. Pełne życia wracają na obiad, który po przedpołudniowych trudach smakuje wyśmienicie. Godzina pożądanego odpoczynku, a po niej upragniony sport. Na boisku rojno i gwarno. Koszykówka, siatkówka, kula, dysk, skocznia to warsztaty, gdzie tworzy się hart i tężyzna młodzieży.
   Dochodzi 7 – opuszczenie sztandaru i kolacja.
   A teraz następuje najpiękniejszy moment całego dnia – ognisko.
   W dużym, kamiennym kominku płonie olbrzymi ogień, symbolizujący rodzinne ogniska obozowców. I płyną piosnki wesołe, skoczne, żywe, jako odpowiedniki młodości i życia, a echo ich ginie hen po drugiej stronie jeziora nadając taki specjalny urok, że wspomnienia o ogniskach zostaną dla każdego niezatarte.
S.J.