Zorza - nr 49/1891


   Ciągle to samo powtarza się po miastach, miasteczkach, osadach i wsiach, które nie dbają o zaprowadzenie straży ogniowej, ani o zaopatrzenie się w odpowiednie narzędzia ratunkowe. Do takich miasteczek należy i Rajgród, gdzie w nocy z dnia 19 na 20 b. m. w rynku wybuchł pożar i rozszerzył się na domy  sąsiednie, jedynie dla braku ratunku. Jedna sikawka ogniowa i w dodatku zepsuta nie mogła być użytą, mieszkańcy zaś nie umieli wcale władać bosakami, których miasteczko posiadało w zapasie kilka zaledwie sztuk. Co więcéj, niektórzy z mieszkańców, wzywani przez miejscowego proboszcza, by przynosili wodę, odchodzili pośpiesznie, ażeby więcéj już nie wrócić. I cóż dziwnego, że w przeciągu 2 godzin zgorzało 12 domostw, a później przez całą noc ogień wciąż się jeszcze wzmagał. Nie mamy téż dość słów oburzenia na podobnie niedbałe postępowanie mieszkańców Rajgrodu. Jakby to oni nie stanowili ogółu ludzi, tylko stado jakieś, którego członkowie o dobro ogólne dbają tyle, co nieprzymierzając zwierzę jakieś o głód cudzy, gdy samo jest najedzone!