Echa Płockie i Łomżyńskie - nr 79/1902


Korespondencja z Rajgrodu.

   Zapewne niejeden z czytelników „Ech” nie słyszał o takiej miejscowości i zapewne przedstawi ją sobie, jako miejscowość podobną do raju, lecz na nasze nieszczęście nazwa z rzeczywistością nic nie ma wspólnego, chociaż legenda miejscowa dowodzi, że tu był Raj.
   Dowodzenie to, popierają nazwy części Rajgrodu i okolicy, a mianowicie Piekiełko, Utrata, Wygoda, Tajno i itd. Z owego Piekiełka miał wyjść duch, na Utracie skusić Ewę do zjedzenia jabłka i przez to utracenie Raju, a w Tajnie – zatajenie grzechu. 
   Rajgród jest położony nad sama granicą pruską nad jednym z największych jezior w Królestwie, mającem do 27 wiorst długości, zwane Rajgrodzkim. Okolica zawdzięczając lasom otaczającym Rajgród z jednej strony, a jezioru i rzece z drugiej jest dosyć malownicza, szczególnie w lecie, kiedy wszędzie się zieleni, a jezioro w dzień cichy przedstawia jedna olbrzymia taflę lustrzana, przy tem grunt falisty podnosi jeszcze malowniczość okolicy. Dużo tu jest ładnych widoków które mogą zadowolić nie tylko przeciętnych śmiertelników, lecz i ludzi z większymi wymaganiami.
   Samo miasteczko jest bardzo starożytne niegdyś miało zamek obronny na wysokiej górze nad samym jeziorem, z której roztacza się widok ładny na całe jezioro i sąsiednie Prusy. Góra ta nosi nazwę zamkowej lub też zamczyska. Podanie głosi, że zamek pobudował książę litewski Trojden, chociaż jest i drugie podanie, że królowa Bona, lecz to ostatnie jest mniej prawdopodobne.
   Rajgród dawniej miasteczko z burmistrzem na czele, obecnie osada dosyć zamożna, liczy z górą 4000 mieszkańców, w połowie starozakonnych. Miasteczko bardzo przyzwoicie zabudowano przeważnie domami murowanymi, pomiędzy któremi jest kilka piętrowych okazałych kamieniczek, całe wybrukowane, w lecie robi wrażenie większego miasta i wcale niepodobne do naszych osad i miast miejscowych biednych i cuchnących, przeciwnie widoczny jest tu ład i postęp na drodze do porządku. Z powodu też czystości i warunków położenia Rajgrodu, miejscowość zalicza się do zdrowszych w kraju. Śmiertelność mniejsza niż gdzie indziej w kraju, epidemie nie trzymają się, ludzie żyją tu długo. Nietrudno znaleźć tu ludzi w wieku 80 lat, którzy jeszcze ciężko pracują i czerstwo wyglądają. O suchotach i malariach trapiących inne okolice, my tu nigdy prawie nie słyszymy.
   Pomimo tylu dodatnich stron, miasteczko nasze nie podnosi się; niegdyś było bardzo zamożne, mające swoich krezusów, dzisiaj pomału upada i biednieje wskutek ruchu handlowego. Ruch ten ogromnie zmalał po przeprowadzeniu drogi żelaznej z Grodna do Suwałk, bo cały przewóz handlowy skierował się na tę drogę z pominięciem Grajewa i Rajgrodu. Dużo też miasto straciło przez zaprowadzenie monopolu, bo więcej niż 50 rodzin postradało byt, a chcąc podtrzymać swoją egzystencje, rzuciło się do różnych gałęzi handlu – lub też wyemigrowało do Szwecji, Ameryki, a nawet Afryki Południowej. Ci, co pozostali wytworzyli szkodliwą konkurencję innym handlującym, na czem najwięcej traci włościanin okoliczny, gdyż dostając towar lichy, za który czasami płaci więcej, niż dobry.
   Na wprowadzeniu monopolu stracił handel, straciło miasto, lecz za to zarobił lud, gdyż dawniej pijaństwo grasowało bezkarnie, obecnie zaś pijanego nawet po jarmarku, lub odpuście znaleźć trudno. Dużo przyczynia do tego duchowieństwo, które prześladuje pijaków i z każdej okazji skorzysta, by skłonić lud do trzeźwości i zupełnego zaprzestania wódki.- Nawet nieprzyjęcie wykonania przysięgi od używających napojów wyskokowych jest na porządku dziennym, to też połowa ludności zupełnie nie pije i sklep monopolowy nie szczególne robi interesy.  
   Lato dobiegło do końca, a na polach jeszcze grochy i owsy stoją, o kopaniu kartofli nikt nie myśli, siewy ledwo zaczęte: a zima za pasem. Żniwa mieliśmy opłakane, wszystko trzeba było kraść z pola, nie patrząc na to, że zboże niedojrzałe i wilgotne.
   Ze świetnych urodzajów, zostało się średnie, a jak kartofle wygniją to będzie źle, boć kartofle to główny artykuł ludu naszego. Siana pomimo obfitości łąk mamy w tem roku mało i bardzo lichego, a nie jedno w zimie przyniesie w miejsce siana nawóz, gdyż zebrane mokre, w stogach zgniło.
   Smutne to, lecz prawdziwe.

                               Cz. S.