Gazeta Świąteczna - nr 1666/1913


Skutki picia wódki. Jeden wyrobnik w mieście Grajewie, w gubernji łomżyńskiej, wpadł w nałóg pijaństwa i często w karczmie przesiadywał. Dnia 13 grudnia upił się tak, że nie mógł się na nogach utrzymać, aż go strażnicy zataczającego się zabrali z ulicy i zawieźli do kozy gminnej. Tam pozostawiono go na noc zamkniętego na klucz. Na drugi dzień rano przychodzi żona jego do wójta i prosi, żeby jej męża wypuścił. Stróż otrzymawszy polecenie od wójta idzie z nią do kozy. Wchodzą, - a tamten jeszcze śpi. Wołają go, ale na próżno, bo to już trup! Żona załamuje ręce, wybiega na ulicę i krzyczy w niebogłosy, że mąż umarł w kozie. Jakiż to marny koniec życia – po pijanemu w kozie! Smutno też patrzeć na pogrzeb pijaka: za trumną idą tylko najbliżsi, bractwu ksiądz iść nie pozwala, i nawet odmawia pokropienia trumny, bo kto umiera z nadużycia wódki, ten sam wyrzekł się już Kościoła. S.Sz.