Słowo - nr 100/1884


Z powodu znanych już czytelnikom uprzejmości pomiędzy oficerami pruskimi i rosyjskimi w Łyku i Grajewie, wychodząca w Petersburger Ztg.” Umieściła obszerny opis uroczystości, które, jak wiadomo, polegały na obiadach proszonych. Opis brzmi jak następuje: „Rzecz się tak miała: Dewa batalionu 45 pułku piechoty pruskiej, zostały przeniesione z Metz do Łyku i stanęły tu garnizonem w dniu 1 kwietnia, nowego stylu. Rosyjscy oficerowie stojący po tej stronie pruskiej granicy nie podzielali alarmów, które wywołały tu i ówdzie manewra dyslokacyjne, ale przeciwnie, cieszyli się ogromnie, że w tak blizkim sąsiedztwie mieć będą dobrych kolegów, oficerów pruskich. Na tej zasadzie postanowili oficerowie rosyjscy, że od razu, z miejsca okażą się bardzo serdecznemi dla oficerów pruskich, aby ułatwić wzajemne przyszłe stosunki i kiedy dowiedzieli się, że z powodu przybycia wojsk pruskich do Łyku, mieszkańcy tamtejsi szykują festyn, to natychmiast prosili burmistrza miasta Łyku, aby im dozwolił w tym festynie przyjąć udział. Jak tylko burmistrz otrzymał tę ofertę, zaraz przyjechał do Grajewa i zaprosił osobiście oficerów rosyjskiego pułku dragonów na festyn, wydać się mający przez miasto Łyk. Przybywszy w dniu oznaczonym do Łyku, oficerowie rosyjscy doznali najserdeczniejszego przyjęcia, zostali przedstawieni pruskiemu pruskiemu dowódcy dywizyi, generał-lejtantowi Verdy du Vernois, byli na obiedzie i przyjmowali udział w całem festynie. Podczas obaidu, szef szwadronu dragonów, major Narcow, siedział obok pruskiego dowódcy dywizyi i ten wzniósł dwa toasty: za zdrowie cesarza Wilhelma i za zdrowie Cesarza rosyjskiego, oraz za zdrowie wojska rosyjskiego, co przez oficerów pruskich przyjęte było z zapałem. Fakt powyższy, powiada w końcu „Petersb. Ztg.” – przekonywa dosadnie o przyjaznym stosunku panującym między obu wojskami. Pamiętamy całkiem inne stosunki i to niedawno, bo przed laty trzema, gdy pogranicznym wojskowym nie wolno nawet było komunikować się z sobą. Teraz, jak widzimy, całkiem co innego.