Słowo - nr 285/1899


Trąd w Szczuczynie.

Przed kilku tygodniami rozpuszczono pogłoskę, że włościanka Stefania Wernerówna w Szczuczynie dotknięta została trądem. Z tego powodu J. O. Generał-gubernator delegował na miejsce d-ra Watraszewskiego, który zbadał chorą i przekonał się, że Wernerówna zachowała w miejscach, zajętych cierpieniem, oraz po za ich granicami, zupełną wrażliwość na dotyk i ukłucia, a pnie nerwowe i błony śluzowe nie przedstawiały żadnych zgoła zmian. Rodzina Wernówny była zupełnie zdrowa. Drobnowidzowa analiza skrawków skóry z miejsca, dotkniętego cierpieniem, dokonana przez d-ra Watraszewskiego, a następnie przez prof. Przewóskiego, nie wykazała charakterystycznych prętkó1), ani zmian, właściwych trądowi. Wogóle dtwierdzono, że Wernówna jest dotknięta nie trądem, ale cierpieniem skóry umiejscowionem, nie zaraźliwem, a mianowicie rzadko spotykaną chorobą skóry, zwaną: Seleredroma circum sriptum „en plaques”.